6 listopada 2010

Zakwas z buraków

Gotujemy po polsku!


W tym roku już po raz trzeci Irena i Andrzej razem z serwisem Z Pierwszego Tłoczenia organizują wspólne blogowe gotowanie po polsku. I po raz trzeci ja też będę uczestniczyć w tej zabawie. Dwa lata temu Gotowanie po polsku to była pierwsza zabawa blogowa, w której wzięłam udział. Wtedy takich zabaw było bardzo niewiele, teraz jest ich mnóstwo. Na tyle dużo, że już praktycznie przestałam w nich brać udział. Ot, przesyt. Ale jest kilka takich, które co roku wracają i do których tak się przyzwyczaiłam, że staram się w nich nadal wziąć udział. Gotowanie po polsku oczywiście do nich należy.

Ostatnio jak widać mam mało czasu na blogowanie. Naturalnie cały czas gotuję i nawet robię temu, co upichcę, zdjęcia, ale już żeby dodać komentarz słowny to czasu i zapału nie starcza. Jednak, że już od dawna planowałam, co zrobię z okazji Gotowania po polsku, to nie mogę teraz przecież tak łatwo zrezygnować!

Trzy potrawy, które zaplanowałam na ten czas są "każda z innej bajki". Trzy zaplanowałam, ale może jak się rozbucham to do jutra jeszcze coś dodatkowego wymyślę.

Pierwszy przepis jest bardzo tradycyjny. Jest to zakwas na barszcz czerwony. Nigdy jeszcze nie robiłam takiego tradycyjnego barszczu na zakwasie, zawsze szłam na skróty i dosypywałam kwasu cytrynowego. Czas to zmienić! Przepis na zakwas wzięłam od Myszy Klapsiary.

Składniki:
  • ok. 0,5 kg buraków (Mysza podaje w przepisie dwie sztuki, ja miałam małe buraki to dałam trzy)
  • kromka razowego chleba
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 liście wawrzynu
  • 4 ziela angielskie
  • łyżka soli
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 3 szklanki przegotowanej ciepłej wody
Buraki obrać i pokroić w plastry. Włożyć do litrowego słoja lub garnka. Chleb połamać na kawałeczki, dodać wraz z przyprawami do buraków. Zalać wodą i odstawić na cztery dni. Gdzieś w Internecie znalazłam pomysł, żeby przykryć pokłutym papierem i tak też zrobiłam. Po tym czasie zlać zakwas do butelki i można wykorzystać teraz lub za jakiś czas do barszczu.


Podeszłam z lekką nieśmiałością do tego przepisu, bo gdzieniegdzie kazali w takim przypadku dawać 2 kg buraków a nie 2 sztuki. Niepotrzebnie, bo zakwas wyszedł piękny - pachnący i o głębokim karmazynowym kolorze.

3 komentarze:

Nina pisze...

robiłam zakwas kilka razy

tylko za pierwszym razem trzymałam się proporcji

za drugim i następnym [teraz też robię zakwas - od trzech dni stoi w kuchni], po prostu daję obrane buraki - w ilości na oko, mniej więcej 1,5-2kg, dodaję też kilka ząbków czosnku i zalewam taką ilością wody, by przykryła buraki...

zamiast skórki chleba razowego daję pół łyżeczki zakwasu [jak na chleb] - dlaczego? bo do razowców nie mam zaufania czy na pewno są tylko na zakwasie - nawet jesli sprzedawca o tym zapewnia, a w domu rzadko akurat jest kromka razowca - ostatnio eksperymentuje bowiem z wypiekami mieszanymi półrazowym; sól dodaje dopiero wtedy gdy pojawia się piana

2 kg burakow to ilosc na bardzo duzy sloik, i jest idealna na ok. 2-3 litry wywaru [z 1 pęczka wloszczyzny i 1-1,5 kg kości schabowych]

przepisy na zakwas buraczany mogą mówić o dwóch burakach, o pół kg itd - ale tak naprawdę znaczenie ma to z jaką ilością wywaru zamierzamy zmieszać zakwas - zupa musi być aromatyczna, mocno buraczana

P.S. Pamiętam gdy kiedyś kupiłam buraki, które były olbrzymie - 2 ważyły 1,6kg - wtedy 2 buraki wystarczą ;)

Dobromiła pisze...

Dziękuję Nino, widać co inna kucharka to inny zakwas. Ja już po proporcjach mięsa i włoszczyzny widzę, że robimy inaczej sam barszcz. Mój mi smakuje, twój na pewno też jest pyszny, ale jednak każdy inny. Fajna jest taka różnorodność!

Co do chleba, to mam swoją ulubioną piekarnię i mam do nich zaufanie, że to co piszą w składzie to to jest w chlebie.

Jolka pisze...

Pół łyżeczki cukru?