Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakto-vege. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakto-vege. Pokaż wszystkie posty

11 sierpnia 2013

Chlebki naan

Od paru dni trwa już prowadzona przez Maggie akcja „Kuchnia indyjska II”. Na razie nie udało mi się do niej nic dodać, ale zamierzam się poprawić. Niech więc wspólne przygotowywanie indyjskich chlebków wraz z innymi blogerami (Martynosią, Bartoldzikiem, i Mirabelką) będzie dobrym początkiem. Ja przygotowałam chlebki naan. Uwielbiam je jako dodatek do głównego dania zamiast ryżu.
Przepis wzięłam od Ptasi (mniej więcej).
Przy przygotowywaniu drugiej porcji zabrakło mi białej mąki, więc połowę dałam razowej. Wyszły trochę inne, ale też niczego sobie.

Składniki:
  • 150 ml ciepłego mleka
  • 2 łyżeczki cukru
  • 15 g świeżych drożdży
  • 450 g białej mąki pszennej lub mieszanki pół-na-pół białej z razową
  • pół łyżeczki soli
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki oleju
  • 150 ml jogurtu naturalnego
Wymieszać mleko, połowę cukru i rozkruszone drożdże.Odstawić na kwadrans. Następnie do drugiej miski przesiać mąkę (w przypadku razowej oczywiście nie), sól i proszek do pieczenia. Dodać resztę składników (w tym zaczyn), dokładnie wymieszać i wyrobić. Można mikserem, ja wyrabiałam kilkadziesiąt minut ręcznie. Uformować kulę, przykryć wilgotną ściereczką i odstawić by podwoiło swoją objętość. Potem odgazować i kawałki ciasta rozwałkowywać lub rozciągać na kształt kropli. Piec w bardzo maksymalnie rozgrzanym piekarniku, najlepiej na kamieniu. Ja nie mam kamienia, więc włożyłam do piekarnika wcześniej wszystkie blachy, aby rozgrzały się i trzymały ciepło, a placki piekłam na kratce (stąd miały rowki). W trakcie pieczenia następnych porcji te już gotowe trzymać w cieple.
Poniżej wersja odpowiednio półrazowa i klasyczna.


A jedliśmy te chlebki z palak panirem.

29 lipca 2013

Kawa z lodami

Dzisiaj też przyszła pora na coś chłodzącego. No cóż, trzydzieści parę stopni w cieniu do czegoś zobowiązuje. Tym razem jednak nie będzie orzeźwiająco, ale chłodząco-sycąco. Kawa z lodami, czyli kaloryczny deser na upalny dzień. Bo nawet w upał jakąś porcję energii trzeba sobie dostarczyć. Przynajmniej tak się będę tłumaczyć.
No po prostu zachciało mi się takiej kawy po przeglądaniu przepisów z wczorajszego wspólnego gotowania. Zatem dzisiaj występuję indywidualnie, ale też w ramach akcji „Dla ochłody”.

Składniki:
  • 1 porcja lodów waniliowych (u mnie moje własne z prawdziwą wanilią, na szklankę gotowej kawy przypadły ok. 2 gałki)
  • 1 porcja świeżo zaparzonej mocnej kawy 
  • 1 porcja zimnego mleka (no trochę mniej, bo w trakcie zwiększa objętość)

Aby zrobić taką kawę perfekcyjnie należy być opanowaną ośmiornicą z dobrą koordynacją ruchową. A przynajmniej trójnicą, bo wypadałoby zrobić trzy rzeczy na raz. Ale można też to zrobić zupełnie na luzie i nie przejmować się, że lody się właśnie topią, piana opada, a kawa jeszcze nie zaparzona. W takim przypadku należy:
Najpierw zaparzyć kawę, bo ona może poczekać. Może, ale nie musi, gorąca też się nadaje. Następnie nałożyć do szklanki(-ek) lody. Jak się trochę roztopią, to trudno. I tak będą w środku i nie będzie widać. Następnie wyjąć z lodówki mleko i je spienić (spieniaczem, ubijaczką, shakerem – co kto ma). I teraz jest moment, kiedy należy działać szybko. Na lody wlać kawę, na to mleko i podawać.
No czasem ma się fanaberię, żeby w tym momencie zrobić zdjęcie. Wtedy mleko złośliwie opada i wygląda o tak:



Dla ochłodyKawa...i co dalej?

21 lipca 2013

Makaron z bobem po włosku

Dzisiaj znowu przepis w ramach wspólnego gotowania, ale tym razem na szczęście bez boczku. Dzisiaj razem publikujemy włoskie potrawy z bobem. Ja bardzo rzadko robię coś bobem, więc nie mam doświadczenia. Dlatego tym razem zdecydowałam się zrobić coś bardzo prostego – bób jako dodatek do makaronu.

 Składniki:
  • 1 kg bobu
  • 50 g masła
  • ćwierć szklanki oliwy
  • 2 ząbki czosnku
  • gałązka rozmarynu
  • półtorej szklanki bulionu
  • cebula
  • sól, pieprz
  • 500 g makaronu wstążeczki (linguine)
  • starty parmezan do posypania
Bób zalać na moment zimną wodą. Na głębokiej patelni rozgrzać masło i oliwę. Ząbki czosnku przekroić i wraz z rozmarynem wrzucić na rozgrzany tłuszcz. Cebulę obrać i posiekać. Kiedy czosnek się przyrumieni wyjąć go wraz z rozmarynem i zamiast nich wrzucić cebulę. Bób odcedzić. Kiedy cebula się zeszkli wrzucić bób i zalać bulionem. Przyprawić i gotować na średnim ogniu ok. 20 minut, aż bób będzie miękki. W międzyczasie ugotować makaron. Wyłożyć na talerze makaron, zrobić wgłębienie, nałożyć do niego bobu i posypać parmezanem.


Razem ze mną bób gotowali:

10 czerwca 2013

Deser warstwowy jabłkowo-rabarbarowy

Składniki: (na 4 porcje)

  • 2 laski rabarbaru (ok. 150 g)
  • 3 łyżki cukru
  • 8 łyżek musu jabłkowego
  • kubek jogurtu greckiego
  • cynamon

Rabarbar pokroić, włożyć do rondelka, podlać odrobinką wody, posłodzić i wstawić na mały ogień. Kiedy puści sok i zmięknie, zdjąć z ognia, trochę ostudzić i zblendować na masę (nie musi być idealnie gładka). Do szklaneczek lub innych przezroczystych naczyń nakładać warstwami: jogurt, mus jabłkowy, jogurt, masa rabarbarowa i jogurt. Po wierzchu posypać szczyptą cynamonu.


Dzisiejszy deser powstał również w ramach wspólnego gotowania. Inne rabarbarowe desery to:

19 kwietnia 2013

Grzanki cynamonowe

Od kiedy zrobiło się ciepło nagle nabrałam ochoty na wcześniejsze wstawanie i przygotowywanie synkowi udziwnionych śniadań. Ta propozycja  pochodzi z broszurki „Kuchnia dla ucznia”, wydanej kilka lat temu przez „Panią domu”. (Oczywiście lekko zmieniłam przepis.) Te tosty okazały się hitem ostatnich dni.

Składniki:

  • 2 kromki pieczywa tostowego (ale ja używam też nietostowego na zakwasie)
  • 3 łyżki masła
  • łyżeczka mielonego cynamonu
  • ulubiony dżem (na razie testowałam brzoskwiniowy i czarnoporzeczkowy, z oboma wyszło pyszne, ale spod brzoskwiniowego lepiej czuć cynamon)
Kromki przygotować w tosterze. W tym czasie wymieszać masło z cynamonem, po czym posmarować ciepłe kromki. (Próbowałam też posmarować masłem i posypać cynamonem, ale to nie to samo, bo się cynamon nierównomiernie rozmieszcza. Jednak mieszanie wcześniejsze jest lepsze). Gdy masło się rozpuści i wchłonie, posmarować dżemem.


Druga grzanka nie dotrwała do zdjęcia.

18 kwietnia 2013

Pulao z groszkiem

Na dzisiaj zaplanowane zostało wspólne gotowanie pilawu. Przeglądałam różne przepisy, ale jakoś nic mi nie pasowało. Aż dowiedziałam się, że pulao też jest pilawem. Eureka! To pulao z groszkiem robię dość często, bo jest proste, smaczne i niedrogie.  Zwłaszcza często robię je zimą, bo mrożony groszek świetnie działa jako jakieś warzywo, gdy nie ma dobrych świeżych. Ale na blogu jakoś jeszcze to pulao nie zagościło. Więc zrobiłam je tym razem na definitywne pożegnanie zimy.

Jak większość przygotowywanych przeze mnie potraw indyjskich ten przepis pochodzi z „Kuchni indyjskiej wegetariańskiej”.

 Składniki:
  • 2 szklanki długoziarnistego ryżu (najlepiej basmati, bo inne lubią się kleić), czyli ok 400 g
  • 300-400 g mrożonego zielonego groszku (akurat paczka)
  • 3,4 szklanki wody
  • 50 g masła
  • łyżeczka mielonego kuminu
  • ćwierć łyżeczki mielonego imbiru
  • łyżeczka kurkumy
  • ćwierć łyżeczki mielonego pieprzu
  • ćwierć łyżeczki ostrej papryki
  • łyżeczka garam masali
  • 2 łyżeczki soli
Ryż oczyścić i przepłukać w zimnej wodzie. Roztopić w garnku masło, wrzucić ryż i przyprawy. Przez chwilę smażyć po czym zalać wodą, posolić, zagotować i gotować 5-10 minut. Nie mieszać! W międzyczasie zamrożony groszek opłukać w ciepłej wodzie. Wrzucić na ryż, nie mieszać i gotować jeszcze 10 minut. Zdjąć z ognia i w końcu wymieszać.



Inne blogerki przygotowały pilawy:

25 stycznia 2013

Szpinakowy dhal

Dzisiaj za sprawą wspólnego gotowania po raz kolejny pichciłam coś indyjskiego. Razem z MaggieWierąSiaśką i Shinju robiłyśmy dhal. Oczywiście każda swój. Ja wykorzystałam przepis z „Kuchni indyjskiej wegetariańskiej” Joanny Sucheckiej.

Składniki:
  • szklanka grochu w połówkach
  • 4 szklanki wody
  • 2 łyżki masła klarowanego (ghi)
  • pół łyżeczki gorczycy
  • łyżeczka kuminu
  • pół łyżeczki sproszkowanego chilli 
  • 2 szklanki mrożonego szpinaku
  • 2 pomidory
  • łyżeczka soli
Szpinak rozmrozić. Groch namoczyć w wodzie i ugotować do miękkości. Ja gotowałam w szybkowarze, więc ominęłam namaczanie. (Tak naprawdę to w ostatniej chwili się zdecydowałam na to gotowanie i nawet bym nie zdążyła namoczyć, szybkowar mnie uratował.)
W drugim garnku rozgrzać masło, wsypać na nie przyprawy, chwilę podsmażyć, dodać szpinak i smażyć kilka minut. Pomidory pokroić. Do szpinaku dodać pomidory, sól i groch. Chwilę pogotować i gotowe. Podawać z ryżem lub chlebkami.


Jak na kuchnię indyjską to bez rewelacji. Niestety ciapowaty szpinak za bardzo kojarzy mi się z przedszkolem. Przyprawy ratują sytuację, ale nie do końca.
(Warzywa strączkowe edycja zimowa-ZAPROSZENIE

6 października 2012

Krem z marchwi i soczewicy

Dzisiaj nadeszła pora na wspólne zupowanie według tego przepisu. Ja zrobiłam modyfikację marokańską, czyli zamiast płatków chilli i kuminu użyłam harissy, ale dodałam trochę chilli w proszku, soli i pieprzu, aby nadal pozostało pikantne.

Składniki:

  • 600 g marchwi
  • kilka łyżeczek harissy
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 140 g czerwonej soczewicy
  • litr wywaru warzywnego
  • 125 ml mleka
  • sól, pieprz, chilli
Marchew umyć i utrzeć na tarce warzywnej. Nie trzeba obierać! Na szczęście, bo miałam do zużycia bardzo drobną, działkową marchew, której obieranie byłoby katorgą. Harissę podgrzać w garnku, dodać oliwę, marchew, soczewicę, wywar i mleko. Zagotować i gotować kwadrans. Doprawić. Przed podaniem zblenderować. Można udekorować kleksami z jogurtu. W oryginale proponują jeść z chlebkami naan, ja przegryzłam zupełnie innym rodzajem chleba, a mianowicie moim razowym z młóta.

3 sierpnia 2012

Słodkie lassi z mango i słone lassi z papryczką

Na dzisiejsze wspólne gotowanie nie mogłam się zdecydować jakie lassi opublikować – słodkie czy słone. Więc będą oba. Do wyboru do koloru.

Słodkie mango lassi 

Składniki:
  • 3 szklanki jogurtu naturalnego lub maślanki
  • szklanka mleka
  • szklanka mieszanki lodu z wodą
  • szklanka zmielonego miąższu mango (tyle daje mniej więcej mango ważące 300 g)
  • 4 łyżki cukru
Wymieszać wszystkie składniki i zblendować tak, aby lód się skruszył.


Słone lassi z ostrą papryczką

Składniki:
  • 2 szklanki jogurtu naturalnego lub maślanki
  • szklanka mleka
  • szklanka mieszanki lodu z wodą
  • pół łyżeczki soli
  • 1 ostra papryczka (najlepiej chilli) lub do smaku (można dać mniej jak ktoś nie lubi smoka w gębie)
Papryczkę obrać, oczyścić z pestek i drobno posiekać. Dalej tak jak poprzednio – wszystko wymieszać i zblendować.


Co do mango lassi, to nie było niespodzianek. Wiedziałam, że będzie pyszne. Bardzo byłam natomiast ciekawa lassi słonego. Moim zdaniem jest ciekawe i na upały również rewelacyjne, ale degustatorzy stwierdzili, że wolą słodkie i mam więcej ze słonym nie eksperymentować.

A we wspólnym lassowaniu oprócz mnie udział brały:
Kuchnia indyjska

8 lipca 2012

Serowe bułeczki

Przepis wzięty z „Kuchni malucha”. Okazało się, że jest świetny do robienia, kiedy w okolicy kręci się maluch, który bardzo chce „pomagać”. Formowanie bułeczek jest osiągalne nawet dla 2-3-latka, a że w przepisie nie ma jajek, to nie trzeba się obawiać, że zacznie oblizywać palce i złapie jakąś salmonellę albo co.

Składniki:
  • 100 g masła (zimnego)
  • 120 g żółtego sera
  • 300 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • większa szczypta soli
  • szklanka jogurtu greckiego (w oryginale była śmietana)
  • po łyżeczce śmietany i cukru do posmarowania (niekonieczne)
Ser utrzeć na tarce. Posiekać masło i wstawić je w metalowej misce na moment do zamrażalnika. Wyjąć masło i wsypać do niego mąkę, proszek i sól. Wymieszać i rozkruszyć palcami na drobne grudki. Dodać jogurt i ser, dokładnie wymieszać. Uformować z ciasta kulki i wyłożyć na blasze przykrytej natłuszczonym papierem do pieczenia. Można posmarować po wierzchu wymieszaną śmietaną z cukrem. Zrobiłam tak, ale moim zdaniem było to zupełnie niepotrzebne. Następnym razem pominę.
Piec pół godziny w 180 stopniach.



Degustatorzy uznali, że dodanie oliwek do środka byłoby dobrym pomysłem, następnym razem muszę spróbować tak zrobić.

21 marca 2012

Sałatka na powitanie wiosny

Wczoraj zupami żegnaliśmy zimę, dzisiaj już nie tylko astronomiczna ale i kalendarzowa wiosna nadeszła. Aby ją przywitać nastąpiło wspólne siekanie, mycie i mieszanie i powstały sałatki na powitanie wiosny.
Moja jest bardzo prosta.

Składniki
  • kilka liści sałaty masłowej
  • 2 średnie pomidory
  • kulka mozzarelli
  • żywa i suszona bazylia do posypania
  • oliwa
Pomidory i mozzarellę pokroić w kostkę i wymieszać. Na talerzu ułożyć umyte i osuszone liście sałaty, na które wyłożyć ser z pomidorami, posypać bazylią i polać delikatnie oliwą.



Oprócz mnie sałatki przygotowali:

Polecam odwiedzenie tych blogów, bo na pewno wyczarowano na nich coś interesującego.

15 lutego 2012

Egipska zupa szpinakowo-pomidorowa z ryżem

Oto kolejna potrawa z książki o gotowaniu w stylu Nilu, czyli o kuchni egipskiej. Jest to tam wymienione jako składnik obiadu powitalnego dla egipskiego emigranta, powracającego do domu na wakacje. Z założenia taki obiad składa się z tradycyjnych potraw, tak jak u nas wita się rodzinę wracającą z UK bigosem i schabowym.

Składniki:
  • łyżka masła (grzecznie użyłam tak jak w przepisie, ale nie zauważyłam jakiegoś specjalnego aromatu, który tłumaczył by użycie akurat masła, następnym razem wezmę oliwę lub olej)
  • mała cebula
  • 450 g mrożonego rozdrobnionego szpinaku
  • 3.4 szklanki krótkoziarnistego ryżu (najlepiej ryżu egipskiego, ale takiego nie posiadałam)
  • 600 g pomidorów (mogą być z puszki)
  • 800 ml bulionu (w przepisie był drobiowy, ja użyłam warzywnego)
  • łyżeczka mielonej kolendry
  • sól, pieprz
Szpinak rozmrozić i odsączyć. Cebulę obrać i posiekać. Pomidory obrać ze skóry i pokroić w kostkę. Rozgrzać tłuszcz, wrzucić cebulę i 5-7 minut podsmażać, aby się zeszkliła. Dodać szpinak, ryż, pomidory, bulion, kolendrę oraz po szczypcie soli i pieprzu. Zagotować. Następnie zmniejszyć ogień i gotować bez przykrycia 20-30 minut, aż ryż będzie miękki. Spróbować i ewentualnie dosolić i dopieprzyć.



Połączenie szpinaku i pomidorów jest bardzo nieatrakcyjne wizualnie, ale smakowo nie można mu nic zarzucić. Mnie najbardziej podoba się delikatna, rozgrzewająca ostrość kolendry.

Zupa uczestniczy w akcjach
II Zimowy Festiwal Zupy zaproszenieII Festiwal Kuchni Arabskiej Z Widelcem przez Afrykę, Australię i Oceanię

17 grudnia 2011

Sałatka z mandarynkami, oliwkami i fetą

Moja sałatkowa kreatywność pełza tuż przy podłodze, ale same sałatki bardzo lubię jeść. Bardzo się więc ucieszyłam, kiedy Malwinna zaproponowała kolejną sałatkę na wspólne gotowanie do Wigilijno-Świątecznego Baru Sałatkowego. Skoro wybrano za mnie przepis, to już większość roboty odwalona.

Lekka moja modyfikacja przepisu to zastąpienie czerwonej cebulki żółtą i użycie musztardy bez ziarenek gorczycy. Jedno i drugie zapomniało mi się kupić.

Składniki:
  • 2 garście miksu sałat
  • 80 g odsączonych mandarynek z puszki
  • tuzin czarnych oliwek bez pestek
  • pół małej cebulki
  • 60 g sera typu feta
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • łyżka oliwy
  • pół łyżeczki cukru pudru
  • pół łyżeczki musztardy
  • sól, pieprz
Sałatę opłukać i wysuszyć, włożyć do miski. Dodać oliwki i mandarynki. Cebulkę pokroić w drobną kostkę, fetę w średnio grubą. Ocet utrzeć z oliwą, dodać cukier i musztardę i dalej ucierać, aż nie uzyskamy gładkiego dressingu. Posilić Posolić i popieprzyć do smaku. (edit: Posilać się będziemy dopiero na zakończenie). Do sałatki dodać cebulkę i fetę. Wymieszać i polać dressingiem.


IV Bar Sałatkowy- wigilijnie i świątecznie

27 listopada 2011

Zupa-krem z cebuli Ani Shirley

Na wstępie podamy jakąś lekką zupę, cebulowa udaje mi się przecież zawsze świetnie.
L.M. Montgomery Ania z Avonlea

Jako kolejną propozycję do akcji 100 lat z Lucy Maud chciałam przygotować coś obiadowego. Dotychczas były same desery i jedna propozycja śniadaniowa, więc nadeszła pora na odmianę. Przed tym jak zaczęłam szukać odpowiedniego przepisu do tego cytatu, sprawdziłam w oryginale, że cebulowa Ani to konkretnie zupa-krem z cebuli. Anglosaski krem z cebuli jest zupełnie inny niż bardziej znana u nas francuska cebulowa. Nigdy go nie próbowałam, więc tym bardziej byłam ciekawa, jak smakuje.

Na warsztat wzięłam przepis na staroangielską zupę-krem z cebuli.

Składniki:

  • 25 g masła (2 łyżki)
  • 450 g obranej cebuli
  • 568 ml mleka (czyli pinta)
  • 300 ml wody
  • 4 łyżeczki mąki kukurydzianej
  • 45 ml wody (3 łyżki) do rozmieszania mąki
  • 2 łyżki świeżej śmietany
  • sól, pieprz
  • natka pietruszki do przybrania
Cebulę pokroić w cienkie plasterki. W rondlu rozgrzać masło i wrzucić na nie cebulę. Przykryć i podgrzewać aż cebula nie zmięknie. Od czasu do czasu potrząsać rondlem, żeby się nie przypaliło.
Dolać mleko i wodę, przyprawić. Mieszając doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień i gotować na wolnym ogniu ok. 25 minut. Mąkę kukurydzianą rozmieszać z zimną wodą, wlać do zupy i zagotować. Gotować kilka minut mieszając, aż nie zgęstnieje. Dodać śmietanę i wymieszać. Sprawdzić smak i ewentualnie doprawić. Przed podaniem podgrzać nie doprowadzając do wrzenia. Podawać posypane nacią pietruszki.

Skoro to starodawny przepis to wybrałam do niego starodawne naczynie do podania.




Ta zupa-krem zaskakuje tym, że nie jest jednolita, tylko pływają w niej piórka z cebuli. Moim zdaniem dodatkowe zmiksowanie jej może być dobrym pomysłem.

Przepis oprócz mojej akcji

uczestniczy też w
Festiwal Kuchni Brytyjskiej 2011

19 listopada 2011

Pudding ryżowy pani Snowbeam

Jane specjalizowała się w zbieraniu przepisów i uważała dzień za stracony, jeśli nie udało jej się zdobyć jakiegoś i zapisać go na czystych stronnicach "Kuchni dla początkujących". Nawet pani Snowbeam dała jej jeden - na pudding z ryżu.
- Jedyny jaki jadamy - wyjaśnił Mały John - Ten jest tani.
L.M. Montgomery „Jane z Lantern Hill”


Na inaugutację akcji 100 lat z Lucy Maud razem z innymi blogerami wspólnie przygotowywaliśmy pudding ryżowy. Każdy robił według wybranego przez siebie przepisu. Ja chciałam, żeby to co przygotuję jak najbardziej odpowiadało temu, co mogła jeść książkowa rodzina Snowbeamów. Długo szukałam odpowiedniego przepisu, aż w książce “Dessert and Salads” Gesine Lemcke natknęłam się na potrawę o nazwie “Poor Man's Rice Pudding” (czyli pudding ryżowy biedaka). I to było to czego szukałam. Nic wysublimowanego – prosty, tani przepis.


Składniki:
  • 3 łyżki (45 ml) ryżu (użyłam specjalnego ryżu do puddingu, ale chyba to nie jest konieczne)
  • 950 ml mleka (dałam mniej, bo nie zmieściło mi się wszystko w naczyniu)
  • pół łyżeczki soli
  • 3 łyżki cukru
  • łyżeczka esencji cytrynowej
Ryż zalać w rondlu zimną wodą i zagotować i gotować 5 minut. Odcedzić i przelać zimną wodą. Do naczynia do puddingu (wzięłam zwykłe żaroodporne) nałożyć ryż, sól, cukier, esencję i zalać mlekiem. Piec w tzw. wolnym piecu, czyli w jakiś 150 stopniach C. Piec dopóki ryż nie będzie miękki. Tak kazali w przepisie, ale nie wiem jak to się sprawdza w trakcie pieczenia. W każdym razie trwa to ok. 2 godzin.



Moje wrażenia:
  • widać, że jest to oszczędnościowy przepis, jest mało ryżu na tę ilość mleka; ja dałam trochę mniej mleka i wchłonęło się moim zdaniem na styk
  • na mój smak jest trochę za dużo cukru, następnym razem dam mniej, widać jest to przepis na amerykański smak
  • mąż spróbował i stwierdził „O! Jakie wielkie Belriso!” (coś w tym jest), ale potem stwierdził, że nawet dobre
Tak naprawdę to był nie dość, że pierwszy pudding, jaki w życiu robiłam, to jeszcze pierwszy jaki jadłam (nie liczę takich z kubeczków jak jogurty). Mnie się podoba. Będą zatem następne.

Zawsze czytając książki Lucy Maud Montgomery miałam ochotę spróbować tych wszystkich anglosaskich potraw, jak chociażby ten pudding i teraz mam okazję wszystkiego popróbować.
Ale nie chciałabym próbować sama, więc jeszcze raz zapraszam wszystkich do uczestniczenia w tej zabawie. Będzie ona trwała jeszcze dwa tygodnie. Wszystkie szczegóły są w zaproszeniu, do którego linkiem jest poniższy banerek.

Tym razem nie byłam sama. Oprócz mnie ryżowy pudding przygotowali:

Dziękuję Wam bardzo za współudział!

30 września 2011

Karaibska sałatka ze szpinaku

Tym razem w ramach sałatkowych podróży wybraliśmy się na Karaiby a konkretnie na Martynikę. Przepis pochodzi z książki "Kuchnia karaibska" Rose Marie Donhauser.

Składniki (pół porcji względem książki):

  • 200 g świeżego szpinaku
  • 2 pomidory
  • 1 mała biała cebula
  • 1 mała czerwona cebula
  • 2 kromki białego chleba
  • masło
  • 75 g jogurtu
  • 2 łyżki śmietany
  • łyżka musztardy
  • sok z połowy limonki
  • łyżka cukru
  •  ćwierć łyżeczki mieszanki przypraw z wysp karaibskich:
    chilli, ziele angielskie, kminek, słodka papryka, curry (wszystko zmielone) w proporcjach 1:1:4:4:8
  • ząbek czosnku
  • sól
 Chleb pokroić w kostkę i podsmażyć na maśle. Szpinak umyć, oczyścić, wysuszyć i pokroić w paski. Pomidory sparzyć, obrać i pokroić na kawałki (w książce każą najpierw wyjąć nasiona, ja to z lenistwa ominęłam - nasiona nie przeszkadzały). Obrane cebule pokroić w piórka. Sos - czosnek pokroić, posolić i zmiażdżyć, dodać jogurt, sok, śmietanę, musztardę, przyprawy oraz cukier i wymieszać. Położyć na sobie szpinak, grzanki, pomidory, cebulę i polać sosem. Nie mieszać.



Niesamowicie podobają mi się kolorystycznie pomidory leżące na liściach szpinaku. Piękny kontrast! Niestety dodanie pozostałych składników trochę psuje ten efekt.
A w smaku sałatka też niczego sobie.

25 sierpnia 2011

Słodki miks, czyli wspólne gotowanie


Z okazji włączenia do prądu nowego miksera odbywa się właśnie wspólne pichcenie w wirtualnej kuchni. Stary mikser działał dobrze, ale nowy wygląda świetnie i na razie działa bez zarzutu. Bardzo mi się to podoba, bo już całkiem się przestawiłam na ten agregator. Warto więc uczcić jego rozwój.

Oprócz mnie słodko miksują też:
Temat przewodni, jak w tytule - ma być słodko. I jest słodko! Ja do zabawy wybrałam prosty deser z "Książki kucharskiej Kubusia Puchatka", ale taki, którego jeszcze nie próbowałam - Jeżyki Sowy Przemądrzałej 

Składniki:
  • 50 g masła (w przepisie była margaryna, ale od pewnego czasu nie uznaję czegoś takiego)
  • 50 g cukru pudru
  • 2 łyżki miodu
  • 2 łyżki kakao
  • 75 g płatków kukurydzianych
  • 16 papierków "babeczkowych"
Z rondelku roztopić masło, dodać miód, cukier i kakao. Mieszać do momentu, aż uzyskamy jednolitą masę, po czym zdjąć z ognia, dodać płatki i dokładnie wymieszać. Wyłożyć masę do papierków i zostawić do ostygnięcia.


"Dziura" na zdjęciu w prawym górnym rogu wynika z tego, że nie mogłam się powstrzymać i spróbowałam przed zrobieniem zdjęcia. Stąd tylko 15 jeżyków.

I jeszcze raz: 
"Niech Mikser miksuje nam!"
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi

13 czerwca 2011

Koktajl truskawkowy dla Maleństwa

Nazwa mogłaby sugerować, że przepis pochodzi z "Książki kucharskiej Kubusia Puchatka". Ale tak nie jest. Chociaż tam też można znaleźć przepis na koktajl z truskawek. Ten jednak pochodzi z książki "Kuchnia malucha".

Na początku trochę obawiałam się dodania do koktajlu owocowego płatków owsianych, ale niepotrzebnie. Płatki sprawiają, że koktajl jest łagodniejszy w smaku, nie mówiąc już o tym, że pewnie jest też zdrowszy.

Składniki:
  • 3 łyżki płatków owsianych
  • 250 g truskawek (ponoć maliny lub banan też dobre)
  • szklanka jogurtu lub maślanki
  • szklanka soku pomarańczowego lub jabłkowego
  • łyżka cukru
Płatki owsiane zalać wrzątkiem i odstawić na kilka minut. Truskawki umyć i obrać z szypułek. Owoce, jogurt/maślankę, sok, cukier i odcedzone płatki zmiksować. Można zostawić kilka truskawek do dekoracji.


Maleństwu smakowało. Reszcie rodziny też.

21 kwietnia 2011

Laddu

To chyba najbardziej oczekiwany przepis na tym blogu. Dawno zamierzałam go umieścić, ale nie składało się, bo rzadko robię laddu. Jest bardzo pracochłonne i zwykle mi się po prostu nie chce za nie zabierać. Tym razem było robione na specjalne zamówienie.

Dotychczas robiłam trochę spolszczoną wersję, wykorzystując mąkę kukurydzianą zamiast grochowej. Ale teraz mam już mąkę grochową zrobioną osobiście przez Mojego Kochanego Męża i mogę robić w pełni prawdziwe laddu. Porównując smak "prawdziwego" i "podrobionego" stwierdzam, że różnica nie jest duża, więc jak się nie ma mąki grochowej (a ja jej w żadnym polskim sklepie nie widziałam, nawet w Kuchniach Świata) spokojnie można ją zastąpić kukurydzianą. Nawet kolor mają podobny.

Ponieważ mąka produkcji MKM jest na razie bardzo gruboziarnista to muszę dodawać mniej masła niż w przepisie. Ale zamierzamy sobie sprawić odpowiednie sitko i ten problem zniknie.

Przepis pochodzi z książki „Kuchnia indyjska wegetariańska” autorstwa Joanny Sucheckiej.

Składniki:
  • 1,5 szklanki mąki grochowej (lub kukurydzianej)
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 200-300 g masła (dla bardzo gruboziarnistej mąki 150 g)
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • ewentualnie rodzynki lub orzechy
 Masło roztopić w garnku. Dobrze jest wziąć stosunkowo duży garnek, aby się wygodnie mieszało. Mąki wymieszać i wsypać do masła. Prażyć na małym ogniu przesuwając łopatką po dnie garnka aż mąki wyraźnie zbrązowieją. W książce jest napisane, że powinno to zając 20-30 minut. Mnie zawsze zabiera więcej. Nawet do godziny. Jeśli dodajemy orzechy lub rodzynki to należy je dodać pod koniec prażenia.
Zdjąć masę z ognia, dodać cukier i wymieszać.
Zostawić aż ostygnie na tyle, aby nie parzyło w palce, po czym formować w kulki.


Tym przepisem dołączam się do akcji Grumków Z widelcem po Azji. Dziwię się, że tak późno, bo kuchnie azjatyckie to przecież to co tygrysy lubią najbardziej.

Z racji użycia mąki z warzywa strączkowego dodaję też ten przepis do akcji Warzywa w słodyczach. Jakby ktoś się pytał jak się taką mąkę robi, to po prostu się mieli groch - cały lub w połówkach. MKM robi to śrutownikiem.

3 grudnia 2010

Risotto z dynią

Ze sto lat nie robiłam risotta, właściwie to nie wiem czemu, bo je bardzo lubię.
Przepis pochodzi z "Encyklopedii kuchni włoskiej", tej samej z której mam przepis na pizzę i na lazanię. W tej książce większość składników jest podana w filiżankach, które ja traktuję jako szklanki, bo tak mi wynika z podanego na końcu przelicznika wag i objętości.

Składniki:
  • 1 kg obranej i oczyszczonej dyni
  • ćwierć szklanki oliwy
  • 2 szklanki ryżu
  • pół szklanki wytrawnego wina (w przepisie było białe, ja z braku laku użyłam czerwonego, na końcowy kolor potrawy to nie wpłynęło, bo dynia przebiła wszystko)
  • 4 szklanki rosołu (użyłam wywaru ziołowego co sprawiło, że przepis nagle stał się wegetariański)
  • szklanka startego żółtego sera
  • ćwierć szklanki masła
  • sól, pieprz
W oryginalnym przepisie zamiast żółtego sera był parmezan. Ja niestety w tej chwili go nie mam na stanie, stąd żółty ser. Ponieważ parmezan jest suchszy i mniej tłusty to zmniejszyłam też o połowę ilość masła (w przepisie było pół a nie ćwierć i tę drugą połowę dodawało się razem z serem).

Dynię pokroić na drobne kawałki. Stopić masło, dodać oliwę i do rozgrzanych tłuszczy wsypać kawałki dyni. Smażyć na małym ogniu do miękkości. Dodać ryż, smażyć przez 2 minuty. Cały czas trzeba mieszać, i teraz i w dalszych etapach, dalej nie będę już o tym pisać. Dodać wino i gotować na średnim ogniu, aż całe zostanie wchłonięte. Przyprawić. Dolewać po pół szklanki wywaru i gotować, aż dana porcja zostanie wchłonięta, po czym dolewać nową i tak w koło Macieju. Gdy skończy nam się wywar, to ryż powinien być miękki. W książce piszą, że powinno to zając 15-18 minut, ale mój ryż nie chciał chłonąc i zajęło mi to dwadzieścia kilka. Zdjąć z ognia, dodać ser i wymieszać. Jeść póki gorące.