Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pikantnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pikantnie. Pokaż wszystkie posty

22 lutego 2013

Drink Montezumy

Na dzisiejsze wspólnego gotowanie zaplanowaliśmy coś słodkiego czekoladowego na podstawie przepisu z książki kucharskiej. Ja zrobiłam coś pikantnego, ale spełnia wszystkie założenia, bo słodkie też jest.

Składniki:
  • 350 ml mleka
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • pół łyżki miodu
  • skórka starta z połowy cytryny
  • kieliszek rumu (w przepisie podana była „porcja”, uznałam, że jest to duży kieliszek do wódki)
  • pół kieliszka dżinu (jw.)
  • szczypta mielonego chilli
  • szczypta mielonego imbiru (dawałam duże szczypty)
Czekoladę rozpuścić w mleku podgrzewając na parze i mieszając. Pozostawić do ostygnięcia a następnie chłodne wstawić do lodówki na godzinę. Zmiksować miód, skórkę, alkohole i przyprawy, po czym odcedzić (ładnie mi się zmiksowało i ominęłam odcedzanie). Dodać do mleka z czekoladą i dokładnie wstrząsnąć (najlepiej w shakerze, którego nie posiadam, ale naczynie z przykrywką dało radę).



Po zrobieniu zrozumiałam po co było to wstrząsanie. Piana na tym napoju to jego wielki atut. A poza tym jest gęsty, kremowy, słodki, pikantny, bardzo czekoladowy i delikatnie uderza do głowy. W książeczce, z której wzięłam przepis była przytoczona legenda o tym, że Montezuma pił ogromne ilości czekolady, zwłaszcza przed pójściem do swojego haremu. Chyba rzeczywiście taki drink dobrze by się sprawdził jako afrodyzjak dla władcy Azteków.

Czekoladowe słodkości przygotowane przez innych blogerów:


Przepisy z tego naszego gotowania wchodzą w skład akcji Czekoladowy weekend i Z książką w kuchni 2013.
Ja korzystałam z książki „Czekolada” Elizabeth Ferretti, wydanej przez Top That! Publishing PLC, 2004


Z książką w kuchni zaproszenie


 

29 października 2012

Pieczona dynia z boczkiem

Na dzisiaj w naszym wspólnym gotowaniu zaplanowane było wytrawne danie z dynią. Ja zdecydowałam się z tej okazji wypróbować przepis na pikantną dynię pieczoną z boczkiem.

Składniki:
  • dynia
  • wędzony boczek
  • sól
  • mielone chilli
  • oliwa z oliwek
Dynię umyć, wykroić pestki i pokroić na grube plastry. Moim zdaniem nie trzeba obierać, bo skórka po upieczeniu robi się całkiem jadalna, ale jak ktoś jest bardzo wrażliwy na skóry to niech obierze. Boczek  pokroić na cienkie plasterki. Owinąć dynię w boczek, w razie konieczności przymocować wykałaczkami lub szpikulcami. Włożyć do naczynia żaroodpornego. Lekko posolić i posypać chilli. Skropić oliwą. Piec pół godziny w 200°C. W trakcie pieczenia tworzy się troszeczkę sosu dyniowo-boczkowego. Ja użyłam go jako okrasy do kaszy gryczanej i razem stworzył mi się prosty i szybki obiad. 


A oprócz mnie gotowali:

22 sierpnia 2010

Penne z bakłażanem

Zanabyłam bakłażana, bo miała być musaka. A tu kicha, bo część rodziny postawiła się okoniem i powiedziała: "Nie lubię musaki, wolałabym jakiś makaron." No i zaczęło się gorące poszukiwanie, jak zrobić coś do makaronu, coby zawierało bakłażana, było proste, łatwe i smaczne, a najlepiej żeby się samo zrobiło.

Na szczęście znalazłam ten przepis i w końcu udało się coś na obiad zrobić. Zwiększyłam tylko dwukrotnie ilość większości składników. No i użyłam świeżych, niezapuszkowanych pomidorów.

Składniki:
  • dwa bakłażany
  • 8 pomidorów
  • 2 cebule
  • 4 ząbki czosnku
  • ostra papryczka
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 4 łyżki śmietany
  • ok. 10 posiekanych listków bazylii
  • 250 g startej mozzarelli
  • sól, pieprz
  • makaron penne

Bakłażana umyć i pokroić w centymetrową kostkę. Wrzucić na rozgrzaną oliwę i wymieszać tak, aby od razu całe kawałki pokryły się tłuszczem. Smażyć na średnim ogniu przez 7-8 minut.
Cebulę i czosnek obrać i drobno posiekać. Pomidory obrać i pokroić w niewielką kostkę.
Do bakłażana dodać cebulę i czosnek i podsmażać aż się zrumienią, po czym dodać pomidory.
Posolić, popieprzyć, pooctować i dorzucić bazylię, po czym dusić kwadrans.
Ugotować makaron.
Dodać do bakłażanów rozrobioną z małą ilością sosu śmietanę i wymieszać.
Na talerzach rozłożyć makaron, polać sosem i posypać mozzarellą. Zrobić zdjęcie i szybko wymieszać.


Potrawę dorzucam do akcji bakłażanowej i do akcji Viva la pasta!.

Podobne smaki:

16 sierpnia 2010

Kurkumowy indyk z marchewką i kuskusem

To potrawa z mojego żelaznego repertuaru, aż dziw, że jeszcze jej tutaj nie było. Przepis wzięłam dawno temu z internetu (chyba z onetu, o ile dobrze pamiętam) i w oryginale nazywał się "Kurczak po arabsku". Nie wiem na ile jest to naprawdę arabski przepis, w dodatku nie zawsze robię to z kurczaka, więc bez żalu pożegnałam się z tą nazwą. Tym razem było z indykiem.
Składniki:
  • ok. 600 g piersi z kurczaka lub z indyka
  • 2-3 cebule
  • 3 duże marchewki
  • szklanka wrzątku
  • kurkuma (bardzo dużo), papryka w proszku (dość dużo), imbir (trochę), cynamon (szczypta), sól i pieprz (jak kto lubi)
  • łyżka mąki kukurydzianej
Cebulę pokroić w piórka i podsmażyć. Ptaka pokroić w kostkę i smażyć razem z cebulą. Marchewkę pokroić w plasterki i gdy mięso będzie już z wierzchu podsmażone (tzn. białe) to dodać ją do smażących się rzeczy. Zalać wrzątkiem i dodać przyprawy. Dusić 15-20 minut. Pod koniec dodać mąkę rozrobioną w niewielkiej ilości zimnej wody. Podawać z kuskusem. Próbowałam kiedyś z ryżem i to nie było to. Tylko kuskus.


Podobne smaki:

15 sierpnia 2010

Leczo z cukinią

Cukinię odkryłam dopiero kilka lat temu, kiedy "wżeniłam się" w rodzinę z działką, na której to warzywo jest uprawiane w dość dużych ilościach. Inna sprawa, że wcześniej rzadko coś gotowałam. W końcu jak się mieszka z rodzicami...

Najczęściej gdy robię coś z cukinii to albo zazwyczaj jest to cukinia faszerowana albo leczo. (Piernik cukiniowy cały czas czeka, aż się za niego wezmę.) I to właśnie leczo jest dla mnie królem potraw z cukinii. Po prostu uwielbiam takie ajntopfy! A najlepsze w nich jest to, że za każdym razem wychodzą trochę inne. Bo proporcje składników i nawet ich rodzaje traktuję bardzo niefrasobliwie. Tym razem były mniej więcej takie:

Składniki:
  • 3 małe cukinie
  • 2 czerwone papryki (bo takie akurat miałam)
  • pęto kiełbasy
  • 6 pomidorów
  • 4 cebule 
  • 1 ostra papryczka
  • kilka ząbków czosnku
  • sól, pieprz, papryka w proszku (najlepiej ostra sesesese)
 Kiełbasę pokroić w półplasterki i podsmażyć. Cebulę pokroić w piórka i teżpodsmażyć. O ile kiełbasę smażę na osobnej patelni, to cebulę już w docelowym garze. Jak jednogarnkowo to jednogarnkowo! Pomidory sparzyć, obrać, pokroić jakkolwiek i dodać do cebuli. Jakkolwiek, bo mają się rozciapić i kształtu krojenia i tak nie będzie widać. Papryki i papryczkę oczyścić i pokroić w paseczki a następnie dodać do pomidorów i cebuli. Dusić aż do rozciapania pomidorów, a w międzyczasie obrać i pokroić cukinię w kostkę. Dodać cukinię i dusić aż cukinia będzie miękka, ale nie rozciapana. Bo właśnie po to dodajemy cukinię prawie pod koniec, aby była jędrna i al dente.  Na kilka minut przed końcem dodać kiełbasę i drobno posiekany czosnek. A potem zjadać, najlepiej z chlebem. Czasem, gdy chcę aby leczo było jeszcze bardziej pożywne pod koniec dodaję kilka ziemniaków, uprzednio ugotowanych w mundurkach i obranych. Ale tym razem to ominęłam.


Ten przepis, choć absolutnie nieoryginalny, zgłaszam do udziału w Cukiniowym sierpniu 2010. Ale co tam, nie przesadzajmy z tą pogonią za oryginalnością.

18 czerwca 2009

Rzodkiewkowe curry

Nie lubię rzodkiewek. Tak po prostu. Na surowo mogę zjeść maksymalnie jedną i to raz na kilka miesięcy. Ale już podduszona rzodkiewka ostro przyprawiona zaczyna być jadalna. Czasem zdarza mi się, że w domu magicznie pojawiają mi się zapasy tego małego czerwonego ... warzywa i wtedy taka potrawa jak rzodkiewkowe curry jest wybawieniem. Przepis podstawowy znalazłam kiedyś na puszce, ale za każdym razem robię to trochę inaczej. Tym razem było to tak (porcja na 3 osoby):

Składniki:
  • ok. 20 rzodkiewek
  • 2 cebule
  • 8 ugotowanych ziemniaków
  • 100 g białej fasoli
  • ugotowana marchewka
  • kilka łyżek curry
  • sól, pieprz, kumin
Alternatywne składniki to: rzodkiew zamiast rzodkiewek, makaron zamiast ziemniaków, wszelkie warzywa puszkowane: kukurydza, fasola, groszek.

Fasolę namoczyć. Rzodkiewki pokroić w plasterki, ale nie obierać. Cebulę posiekać i podsmażyć (najlepiej na oliwie). Dodać rzodkiewki i przyprawy. Dusić kilka minut. Ziemniaki pokroić w kostkę, marchewkę w talarki. Ziemniaki, marchewkę i fasolę dodać do rzodkiewek i dusić jeszcze kilka minut.

Potrawa przygotowana do odgrzania w pracy (w końcu to tydzień z Lunchboksem) wygląda jak na zdjęciu poniżej. Jak widać jest to jedzenie w stylu "nie patrz na mnie tylko jedz". Zapewniam, że smakuje dużo lepiej niż wygląda.

7 stycznia 2009

Tortilla z warzywami



Inspiracją dzisiejszego obiadu była tortilla a la fast food. Z oryginalnych składników niewiele zostało, nawet ciasto na tortille zrobiłam inaczej, a konkretnie według tego przepisu. Ale najważniejszy był pomysł.

Prawdę mówiąc przed rozpoczęciem przygotowań bałam się trochę tych tortilli. Że będą się kruszyć, łamać, że nie dam sobie z nimi rady. Ale nic z tych rzeczy. Tortille robiło mi się lekko, łatwo i przyjemnie. Bardziej niż zwykłe naleśniki, które nie zawsze mi wychodzą tak jak bym chciała.

Składniki na tortillę:
  • 200 g mąki przennej
  • 150 g mąki kukurydzianej
  • łyżeczka soli
  • łyżka oleju
  • woda
Składniki na smarowidło:
  • puszka czerwonej fasoli
  • 3 ząbki czosnku
  • 4 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • łyżeczka chilli w proszku
  • łyżeczka papryki w proszku
  • pieprz
Składniki na nadzienie: (ja zrobiłam dwa razy więcej niż tu podaję, ale dużo mi zostało)
  • pół niedużej kapusty pekińskiej
  • 3 ogórki konserwowe
  • 2 cebule
  • 70 g suszonej zielonej soczewicy
  • pół puszki kukurydzy
Soczewicę namoczyć, podgotować i zostawić do ostygnięcia.
Wymieszać mąki i sól. Dodać olej a następnie wyrabiając dodawać tyle wody, aż ciasto będzie elastyczne, ale nie będzie się przyklejać wszystkiego co się da. Ja jak zwykle przeoczyłam ten moment i musiałam dosypać trochę mąki. Wyrobione ciasto odstawić na przynajmniej 20 minut a w tym czasie przygotować resztę.
Fasolę lekko odcedzić i zmiażdżyć widelcem na papkę, dodać koncentratu i posiekanego czosnku oraz przypraw. Smarowidło mamy gotowe.
Teraz czas na nadzienie. Kapustę poszatkować, ogórki pokroić na cieniutkie plasterki. Cebule pokroić kostkę (ale nie siekać) i lekko podsmażyć, ale tak, aby pozostały chrupiące. Wymieszać wszystkie składniki nadzienia.
Kiedy ciasto będzie już odleżane, dzielić je na niewielkie kulki (kilka centymetrów średnicy). Kulek powinno wyjść około 10-12. Pojedynczą kulkę rozwałkować na cienko i smażyć na gorącej patelni. Bez tłuszczu! Właściwie to nie wiem, czy słowo "smażyć" jest tu odpowiednie skoro nie ma tłuszczu, ale nie umiem inaczej tego nazwać. Pieczenie na patelni? Koniec dygresji, bo jeszcze się ta tortilla przypali przez ten czas. ;-) Jeszcze ciepłe tortille smarować mazią fasolową i nadziewać kapustą z dodatkami. Po zawinięciu wszystkich tortilli mamy gotowy obiadek dla czterech osób.

13 grudnia 2008

Pikantna pasta bananowa

Oto mój kolejny eksperyment na temat "co dodać do chleba zamiast sera lub wędliny". Tym razem z okazji tygodnia bananowego było owocowo i pikantnie

Składniki:
  • 3 duże banany lub 4 małe
  • 3 łyżki sezamu
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • łyżka soku z cytryny
  • pół łyżeczki chili
Rozdrobnić banany widelcem (można zmiksować). Dodać sos sojowy, sok z cytryny, chili i łyżeczkę sezamu. Pozostały sezam podpróżyć na patelni aż stanie się brązowy. A następnie wymieszać z resztą. Gotowa pasta czekająca na posmarowanie wygląda jak na zdjęciu.
Przepis bazowy pochodził z książki "Coś do chleba" Hanny Szymanderskiej. Moja wersja jest nieco pikantniejsza i stąd tytuł postu.

podobne przepisy:

29 listopada 2008

Masala Ćaj



O tym sposobie przygotowania herbaty przeczytałam w notce „Jesienny antydepresant” na zupełnie niekulinarnym blogu Studyty (nawiasem mówiąc jest to jeden z nielicznych blogów, na które na trafiłam, a których lektura naprawdę rozwija - jak widać nie tylko duchowo i intelektualnie).
Jako rzecze Wikipedia w Indiach każda rodzina ma swój przepis na przyprawową herbatę. Przepisów w Internecie również jest mnóstwo, a każdy inny. Trudno mi było się zdecydować na któryś, więc zrobiłam własną kompilację z przypraw, które posiadałam. Przepisy internetowe posłużyły mi jako wskazówki w jakich proporcjach się je stosuje. Pierwsza próba już wyszła mi bardzo udana. Uważam, że smaki bardzo harmonijnie się połączyły. Była to jednak bardzo łagodna herbata, więc zdecydowałam się przygotować drugą wersję - ostrzejszą. Podaję więc oba przepisy.
Ponoć do masala ćaj najlepiej użyć herbaty ze stanu Assam bądź Darjeeling. Akurat nie miałam takiej pod ręką więc użyłam madraskiej, wychodząc z założenia, że jeśli skorzystam z indyjskiej herbaty to i tak będzie lepiej niż jakbym wzięła np. yunnan.

Składniki:
Przyprawy (dla obu wersji):
  • 10 goździków
  • 5 ziarenek pieprzu
  • 2 łyżeczki imbiru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka kardamonu
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatałowej
Pozostałe składniki - wersja łagodna
  • 3 łyżki miodu (można zastąpić cukrem, ale miód daje miły posmak)
  • 1/4 filiżanki herbaty (ok. 15 g)
  • 3 filiżanki mleka (po ok. 170 ml)
  • 5 filiżanek wody
Pozostałe składniki - wersja ostra
  • 1,5 łyżki miodu
  • 1/4 filiżanki herbaty
  • 1 filiżanka mleka
  • 3 filiżanki wody
Goździki i pieprz rozbić w moździerzu. Jeśli się ma pozostałe przyprawy w formie nierozdrobnionej to też dobrze je w ten sposób przygotować. Ja niestety nie miałam. Mleko, wodę, miód i przyprawy podgrzewać przynajmniej 10 minut i doprowadzić do wrzenia. Wsypać herbatę i gotować jeszcze przynajmniej 2 minuty. Przygotowanie jest typowe dla kuchni indyjskiej, gdzie najpierw smaży/gotuje się przyprawy a dopiero później główne składniki dania. Czyli odwrotnie niż u nas, gdzie przyprawy wrzuca się pod koniec.
Herbatka jest wspaniała, zwłaszcza jesienią - rozgrzewa i przyprawia o uśmiech.

podobne przepisy: