Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięsne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięsne. Pokaż wszystkie posty

9 lipca 2013

Boczek, rabarbar, alkohol

Na dzisiaj przewidziane było wspólne gotowanie z trzema składnikami: boczkiem, rabarbarem i alkoholem. Ten zestaw pojawił się spontanicznie w wyniku luźnej rozmowy na grupie wspólnego gotowania. Spodobało mi się to wyzwanie i w efekcie wymyśliłam potrawę, która zawiera tylko te trzy składniki, tzn.:

  • boczek w plastrach 
  • rabarbar
  • ciemne piwo, najlepiej kwaskowe
Boczek utopić w piwie i trzymać przynajmniej pół godziny. Następnie pokroić rabarbar na kawałki długości kilku centymetrów (mnie więcej na szerokość boczku). Rabarbar obwijać boczkiem i nadziać wykałaczką, aby się trzymało. Zgrillować. (ja użyłam patelni grillowej). Gotowe możnaużyć jako przekąskę do piwa. (więc alkohol występuje podwójnie)



Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona wynikiem eksperymentu. Wyszła naprawdę fajna przekąska. Rozpływający się w ustach kwaśny rabarbar otoczony chrupiącym boczkiem.

Oprócz mnie eksperymentowali Mirabelka i Wojciech. Mirabelka zamieściła nawet rozmowę, od której to wszystko się zaczęło.

Niestety dzisiaj nie zdążyłam ze stworzeniem posta na tradycyjną 19., bo akurat wracałam z wojaży i szukałam w tym momencie drogi z lotniska do domu. Dziękuję Mirabelce i Wojtkowi, że zgodzili się, żebym dołączyła do nich trochę później. I dlatego też dzisiaj piszę jeszcze bardziej lakonicznie niż zwykle. Za to dwa zdjęcia zamiast jednego, to może się trochę wyrówna.

30 czerwca 2013

Śniadaniowe kąski boczkowe

Dzisiaj znowu mamy wspólne gotowanie, ale wyjątkowo śniadaniowe. Ostatnio było wegańsko, teraz wręcz przeciwnie. Specjalnie dla naszego kolegi Wojciecha, przygotowaliśmy coś z boczkiem.
Oto moja propozycja:
Składniki:
  • plastry wędzonego boczku
  • 1 jajko
  • rzodkiewka
  • gałązka świeżego tymianku
  • sól, pieprz
Boczek podsmażać z obu stron, aby stał się chrupiący. W tym czasie pokroić rzodkiewkę w drobną kostkę, tymianek posiekać. Rozbełtać jajko, wymieszać z rzodkiewką i tymiankiem i przyprawić.
Gdy boczek jest już gotowy, na każdy plasterek delikatnie nałożyć łyżeczką trochę jajka z dodatkami. Jak coś się wyleje z boczku to trudno, ale lepiej, żeby jak najwięcej zostało na wierzchu. Kiedy jajko już się zetnie, na moment przewrócić na drugą stronę po czym zdjąć z patelni.




Boczkowe śniadania dzisiaj przygotowali:

4 lutego 2013

„Kanapki z hamburgerem”

Mój synek zażyczył sobie ostatnio „kanapkę z hamburgerem”. To wynik jego ostatniej fascynacji „Klubem przyjaciół Myszki Miki”, ale jako mama musiałam stanąć na wysokości zadania i sprostać oczekiwaniom synka. Z powodu Myszki Miki robiliśmy też ostatnio sałatki warzywną i owocową, bo takie robił Miki na święto dziękczynienia. (Też pomysł, a gdzie indyk?!)

Skorzystałam ogólnie z przepisu Gruszki. Podaje ona proporcje na 8 hamburgerów, ja zrobiłam grubsze kotlety i wyszło mi 6 sztuk (bo tyle miałam bułek). Oto moje „kanapki z hamburgerem”:

Składniki:
  • 500 g mielonej wołowiny
  • 2 małe cebule
  • 6-8 bułek do hamburgerów
  • ogórek kiszony (lub konserwowy)
  • 4 łyżki majonezu
  • pół łyżeczki cukru
  • łyżeczka musztardy
  • plastry żółtego sera (tyle ile bułek, najlepiej topionego)
  • sałata, ogórek kiszony lub konserwowy, ewentualnie pomidor
  • sól, pieprz
Posiekać jedną cebulkę, wymieszać z mięsem, posolić i popieprzyć. Uformować płaskie kotlety, przełożyć je folią spożywczą i włożyć na godzinę do zamrażalnika.
Ogórek i drugą cebulkę bardzo drobno posiekać i wymieszać z majonezem, musztardą i cukrem. Dosolić i dopieprzyć do smaku.
Po upłynięciu potrzebnego czasu wyjąć kotlety z zamrażalki i na gorącym oleju usmażyć. Na drugiej patelni, suchej i bez tłuszczu, podgrzać przekrojone bułki. W bułkach układamy w dowolnej konfiguracji sałatę, plasterki ogórka czy też innych warzyw i kotleta przykrytego serem, pomiędzy smarując sosem.



No w końcu udało mi się przygotować jakiś „indywidualny” post.

Zobacz też:
 

17 listopada 2012

Meksykański indyk czekoladowy

Ten przepis mam wycięty z „Przyjaciółki” sprzed pięciu lat. Dotychczas przy przeglądaniu wycinków omijałam go szerokim łukiem, bo nazywa się tam „Indyk w sosie czekoladowym”, a mój główny konsument nie lubi mięsa na słodko. Dzisiaj odkryłam, że ten sos wcale nie jest na słodko, tylko zgodnie ze środkowoamerykańską tradycją jest pikantny. Nielubiącymięsanasłodko Konsument był bardzo zadowolony z powstałego dania.

Dla większości przypraw nie było podanej ilości, więc podaję tak jak ja dałam. Moje wyszło ostre.

Składniki:
  • 1 kg piersi z indyka
  • włoszczyzna
  • sól
  • 2-3 łyżki oleju
  • 1 papryka
  • łyżeczka sezamu
  • 2 ząbki czosnku
  • grzanka z jednej kromki chleba
  • 2 łyżki migdałów
  • 2 pomidory
  • pół łyżeczki cynamonu
  • pół łyżeczki pieprzu
  • łyżeczka chilli w proszku
  • 2 łyżki kakao
  • łyżka miękkiego masła
  • łyżka oliwy
Migdały sparzyć i obrać ze skórki. Mięso i włoszczyznę umyć, oczyścić i włożyć do posolonego wrzątku. Gotować aż mięso będzie miękkie po czym wyjąć je z wywaru i odsączyć. Pozostawić 2 szklanki wywaru do sosu. Resztę można wykorzystać do czego innego. Migdały i sezam uprażyć na suchej patelni. Paprykę umyć, oczyścić z pestek, drobno pokroić. Czosnek obrać i posiekać. Pomidory sparzyć, obrać ze skóry, oczyścić i pokroić w kostkę. Grzankę połamać na malutkie kawałki. Na rozgrzanym oleju podsmażyć mięso aż będzie rumiane, po czym włożyć je do czystego garnka. Warzywa, czosnek, grzankę, migdały i sezam zmiksować, dodać przyprawy i masło i wymieszać. Powstałą pastę przesmażyć na oliwie. Mięso zalać tymi pozostałymi dwoma szklankami wywaru, dodać pastę i dusić ok. godziny. Podawać z ryżem ugotowanym na sypko.


Dzisiejsze danie powstało w ramach wspólnego gotowania z Lejdi,  Kabką, Mirabelką, Siaską, Wierą,  Mopsikiem, Bartoldzikiem i Maggie oraz w ramach kolejnego orzechowego tygodnia.


9 listopada 2012

Placek z dynią i kurczakiem

Ta potrawa jest wynikiem mojego natchnienia przy eksperymentowaniu. Eksperymentowaniu tym razem udanym. Wyszło szybko i smacznie.

Składniki:

  • 500 g piersi z kurczaka
  • 1 kg dyni
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • łyżeczka curry
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa
Pierś umyć, oczyścić i pokroić w kostkę. Podobnie postąpić z dynią. Na głębokiej, dużej patelni podsmażyć kurczaka. Dodać dynię, przykryć i dusić do miękkości dyni. Dodać zmiażdżony czosnek i przyprawy, wymieszać. Do dużego, płaskiego, natłuszczonego naczynia kamionkowego lub żaroodpornego wyłożyć ciasto, tak aby dno było przykryte, a następnie włożyć nadzienie i przykryć pozostałym ciastem. Nie musi być dokładnie cała powierzchnia przykryta. Piec 15-20 minut w temperaturze 200 stopni C.

Dyniowy uśmiech placka:


29 października 2012

Pieczona dynia z boczkiem

Na dzisiaj w naszym wspólnym gotowaniu zaplanowane było wytrawne danie z dynią. Ja zdecydowałam się z tej okazji wypróbować przepis na pikantną dynię pieczoną z boczkiem.

Składniki:
  • dynia
  • wędzony boczek
  • sól
  • mielone chilli
  • oliwa z oliwek
Dynię umyć, wykroić pestki i pokroić na grube plastry. Moim zdaniem nie trzeba obierać, bo skórka po upieczeniu robi się całkiem jadalna, ale jak ktoś jest bardzo wrażliwy na skóry to niech obierze. Boczek  pokroić na cienkie plasterki. Owinąć dynię w boczek, w razie konieczności przymocować wykałaczkami lub szpikulcami. Włożyć do naczynia żaroodpornego. Lekko posolić i posypać chilli. Skropić oliwą. Piec pół godziny w 200°C. W trakcie pieczenia tworzy się troszeczkę sosu dyniowo-boczkowego. Ja użyłam go jako okrasy do kaszy gryczanej i razem stworzył mi się prosty i szybki obiad. 


A oprócz mnie gotowali:

13 września 2012

Faszerowane papryki po węgiersku

Dzisiaj w ramach wspólnego gotowania wraz z innymi blogerami przygotowujemy coś węgierskiego do akcji Paprykujemy 3. W celu znalezienia czegoś ciekawego przewertowałam książkę Hungarian Cookbook: Old World Recipes for New World Cooks, Expanded Edition i w oko wpadł mi przepis na faszerowane papryki. Co prawda parę dni temu było wspólne gotowanie z faszerowanymi warzywami, no ale trudno, co zrobić.

Sama książka (a konkretnie e-book, bo z takiej formy korzystałam) jest ładnie wydana, ma spis treści, co niestety w e-bookach kulinarnych standardem nie jest. Większość przepisów jest w dwóch wersjach – przepis oryginalny i dla Amerykanów. Ten akurat był pojedynczy. Widać autor uznał, że jest na tyle prosty, że w Nowym Świecie też sobie z nim poradzą.

Składniki:
  • 8 średnich zielonych papryk (jak kupowałam w moim ulubionym stoisku na bazarku to zabrakło zielonych, więc część wzięłam żółtych i pomarańczowych)
  • 250 g mielonego wołowego
  • 250 g mielonego wieprzowego
  • pół szklanki posiekanej cebuli
  • pół szklanki surowego ryżu
  • łyżeczka soli
  • pół łyżeczki pieprzu
  • półtorej łyżeczki cukru
  • 3 szklanki soku pomidorowego (moim zdaniem to za mało i powinno być dużo więcej)
  • kubek kwaśnej śmietany
Papryki umyć, odciąć wierzchy i oczyścić z ziarenek. Wymieszać mięsa, cebulę, ryż, sól i pieprz a następnie napełnić tą masą papryki i ustawić je w garnku. Masa powinna zajmować ok. 2/3 wnętrza papryki. W końcu ryż musi mieć szansę rozpęcznieć. Wymieszać sok z cukrem i polać papryki. W przepisie mówią, że jak nie pokrywa papryk, to żeby dodać więcej soku. Nie bardzo widzę jak te 3 szklanki miałyby mieć na to szansę. Zużyłam litr, bo więcej nie miałam i i tak było za mało. Dolałam więc trochę wody do garnka obok papryk, co rozrzedziło sos, ale ułatwiło gotowanie.
Gotować ok. godziny. Następnie odlać z sosu szklankę i 5 minut studzić, po czym wymieszać ze śmietaną i wlać z powrotem do garnka.

Potrawa nie pasuje do stereotypów o kuchni węgierskiego, bo jest bardzo łagodna. Ale chyba nie musimy się kierować stereotypami.

A we wspólnym gotowaniu uczestniczyli oprócz mnie


24 czerwca 2012

Wieprzowina z papryką po syczuańsku

Na dzisiejsze wspólne gotowanie w ramach Kuchni Chińskiej 2012 Shinju zaproponowała syczuańską wieprzowinę z papryką. Przepis pochodzi z książki „Easy stir-fry”, wyd. Marks and Spencer.

Składniki:
  • 0,5 kg polędwiczki wieprzowej, pokrojonej w kostkę 
  • marynata:
    • łyżka sosu sojowego
    • szczypta płatków chili (nie miałam, więc dałam chili w proszku)
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej 
  • 3 łyżki sosu sojowego 
  • łyżka białego octu winnego 
  • 250 ml wody 
  • 2 łyżki oleju z orzeszków ziemnych (użyłam rzepakowego)
  • 2 pory
  • 1 czerwona papryka, pokrojona w paseczki
  • 1 cukinia
  • 1 marchew
  • szczypta soli
Polędwiczkę pokroić w kostkę. Wymieszać składniki marynaty, dodać mięso i odstawić do lodówki na pół godziny. Białą część porów pokroić w cienkie plasterki, a paprykę, cukinię i marchewką po wstępnym przygotowaniu pokroić w słupki. 
W małej misce połączyć sos sojowy, mąkę kukurydzianą i biały ocet. Mieszając dodawać stopniowo wodę i odstawić. Rozgrzać mocno 1 łyżkę oleju w woku lub na patelni. Wrzucić wieprzowinę z marynatą i smażymy mieszając przez 2-3 minuty. Wyjąć mięso łyżką cedzakową i odłkłożyć. Rozgrzać drugą łyżkę oleju, wrzucić pora i paprykę, smażyć 2 minuty, dodać cukinię, marchew i sól, smażyć kolejne dwie minuty. Cały czas podczas smażenia mieszać. Dodać mięso i sos, podgrzewać, dopóki sos  nie zgęstnieje. Podawać z ryżem




Tę potrawę przygotowałyśmy w gronie:

1 marca 2012

Shōyu ramen

Mamy prawdziwy maraton wspólnego gotowania. Dzisiaj jednak zupełna zmiana klimatu – z Arabii wędrujemy do Japonii. Na rozpoczęcie akcji Kuchnia japońska spotkaliśmy się (oczywiście wirtualnie) w następującym gronie: Maggie, Pela, Michał, Ania, Panna Malwinna i ja, aby ugotować ramen.

Żeby nie było, doszkoliłam się, wiem, że jest kilka rodzajów ramenu, ale i tak każdy kucharz robi po swojemu. Z rodzajów wybrałam ramen sojowy, bo ponoć jest najostrzejszy. Z przepisem miałam problem, bo przepisy na stronach japońskich były niezrozumiałe nawet po przejściu przez nie translatora googli (ach ta inna składnia i gramatyka), a na stronach europejskojęzycznych były każdy inny i do tego też średnio zrozumiałe. Poza tym wielu składników nie udało mi się dostać. Wodorosty japońskie nawet są kupowalne w mojej dziurze, ale tylko takie do sushi itd. W efekcie na podstawie kilku przepisów (ale głównie tego) zrobiłam ramen „po mojemu”, czyli trochę „jak mały Kazio (tfu, mała Dobromiłka) wyobraża sobie ramen”. To tak gwoli uczciwości. Ale mam nadzieję, że wyobrażam sobie całkiem zgodnie z rzeczywistością.

Składniki:
  • 2 litry wywaru z kurczaka
  • por
  • 4 ząbki czosnku
  • duży kawał korzenia imbiru (u mnie 50 g)
  • 5 łyżek sosu sojowego
  • 750 g polędwiczek wieprzowych (2 sztuki)
  • dodatkowy sos sojowy do smarowania mięsa (kilka łyżek)
  • 4 jajka ugotowane na twardo
  • 400-600 g makaronu (oczywiście najlepiej japońskiego, ale z braku takowego użyłam długiego makaronu jajecznego)
  • 3 dymki
  • 200 g liści szpinaku (powinien być świeży, ale miałam tylko mrożony, co tam, w zupie i tak by sflaczał)
Por umyć, oczyścić i pokroić w plasterki, czosnek obrać ze skóry, imbir obrać i pokroić w plasterki lub zgrubną kostkę. Zagotować wywar (jeśli wywar dopiero co stworzyliśmy, to niech będzie razem z kurczakiem) z porem, czosnkiem, imbirem i 5 łyżkami sosu sojowego, po czym zmniejszyć ogień i dalej gotować. W tym czasie na dużej patelni rozgrzać trochę oleju, umyć wieprzowinę, posolić ze wszystkich stron i smażyć po ok. 6 minut z każdej strony (aby zbrązowiała). Włożyć wieprzowinę do gotującego się wywaru i gotować jeszcze 2 godziny. Następnie wyjąć wieprzowinę, odcedzić z rosołu wszystko inne i odrzucić. Tu można zrobić przerwę, wieprzowinę włożyć do lodówki, rosół takoż, lub nawet go zamrozić na kiedy indziej.
Po przerwie, lub jej braku, wieprzowinę pokroić w plastry, posmarować sosem sojowym i przypiekać (na grillu lub w piekarniku) ok. 5 minut. Dymki pokroić na cienkie paski. Ugotować makaron.
Do każdej miseczki nałożyć kilka plastrów polędwicy, 25 g szpinaku, trochę dymki, pół jajka i zalać gorącym rosołem.


Teraz będą osobiste wynurzenia. Mnie ramen kojarzy się jednoznacznie z tą postacią:
(tak, ten obrazek nie jest mojego autorstwa, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby jakiegoś nie wstawić)
Kto to? Shindou Hikaru – tytułowy bohater mangi i anime „Hikaru no go”, jedynej anime, którą obejrzałam w całości i jedynej mangi, którą w całości przeczytałam. Hikaru, oprócz tego, że gra w go (to właśnie powód, dla którego zajrzałam do tej kreskówki, bo fanką anime w ogólności nie jestem), jest również fanem ramen. Oglądając, jak to zajada, ramen kojarzyło mi się raczej ze spaghetti niż z rosołem z dodatkami. Trochę się więc zdziwiłam, jak więcej poczytałam na temat tej potrawy. Moje wyobrażanie wynikało chyba z tego, że na filmie były narysowane głównie kluski i że je się to pałeczkami, a nie łyżką. Owszem na końcu Hikaru wychłeptywał rzadkie z miski, ale to mi nie dało do myślenia.

A na koniec, żeby powrócić do kulinarnych klimatów, banerek akcji japońskiej:
(kuchnia japonska-zaproszenie

18 lutego 2012

Fatayery z wołowiną i szpinakiem

Znowu kuchnia egipska (nadal ta sama książka, na razie to chyba ostatni z niej przepis) i znowu szpinak. Ale w zupełnie innym wydaniu. Tym razem we wnętrzu przekąski.

Składniki na ciasto:
  • łyżka suszonych drożdży (jedno standardowe opakowanie)
  • 2 szklanki mąki (plus trochę do wygniatania i wałkowania)
  • 2 łyżki oliwy
  • pół łyżeczki soli
  • 1/4+1/3 szklanki wody
Składniki na nadzienie:
  • 2 łyżki oliwy 
  • cebula
  • 150 g mielonej wołowiny
  • 3/4 szklanki mrożonego rozdrobnionego szpinaku
  • sok z 1 cytryny
Szpinak rozmrozić i odcisnąć.
Rozrobić drożdże w ćwierci szklanki letniej wody i odstawić na kilka minut. Dodać mąkę, łyżkę oliwy i sól. Dokładnie wymieszać. Dodawać stopniowo pozostałą wodę i mieszać tak aby uzyskać gładką masę. Wygniatać na umączonej stolnicy 5-10 minut. Dużą miskę natłuścić pozostałą łyżką oliwy, włożyć do niej ciasto i również z wierzchu je natłuścić. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce, aby podwoiło swoją objętość (na około godzinę)
Cebulę posiekać. Na patelni rozgrzać oliwę. Wrzucić cebulę i podsmażać ok. 5 minut. Mięso rozdrobnić w dłoniach i dodać do cebuli. Smażyć mieszając dopóki mięso nie zbrązowieje. Dodać szpinak, sok z cytryny i posolić do smaku. Wymieszać, zdjąć z ognia i odstawić, aby ostygło.
Ciasto rozwałkować podsypując mąką do grubości ok. 3 mm. Wykrawać kółka o średnicy ok. 7,5 cm. Powinny wyjść ok. 24 sztuki. Na kółka nakładać nadzienie i zawijać ciasto z trzech stron tak aby połączyć w środku (maczać palce w wodzie, aby się ciasto tam dobrze kleiło) i aby powstały trójkąty.
Kłaść po 12 sztuk na każdej blasze (na papierze do pieczenia) z zachowaniem odstępów. Piec w 175°C przez 20-30 minut, aż będą złoto-brązowe. Przez pierwsze 10 minut nie otwierać piekarnika. Potem można np. zamienić blachy miejscami, aby się równomiernie przypiekły. Jeść ciepłe.



Te nieco pracochłonne, ale pyszne pierożki uczestniczą w akcjach:

(II Festiwal kuchni arabskiej-ZAPROSZENIEZ Widelcem przez Afrykę, Australię i Oceanię

27 sierpnia 2011

Chińskie szaszłyki

Przepis pochodzi z chińskiej książki kucharskiej z angielskim współtytułem "Everyday Dishes" (chińskiego nie dam rady przerysować).

W oryginalnym przepisie w składzie szaszłyków były jeszcze ostre (chyba) papryczki i tofu, ale akurat miałam problem z nabyciem jednego i drugiego.

Składniki:
  • pierś z kurczaka
  • zielona papryka
  • 2 cebule
  • kilka pieczarek
Składniki na sos-marynatę:
  • 5 łyżek sosu sojowego
  • łyżka oleju sezamowego
  • pół łyżki zmiażdżonego czosnku
  • ziarna sezamu (dałam łyżkę)
  • cukier (ilości nie podano, a ja o nim zapomniałam - nie brakowało mi)
Mięso umyć, oczyścić i pokroić z grubą kostkę, paprykę umyć, oczyścić z gniazd nasiennych i pokroić w kwadraty cebulę obrać i pokroić w ćwiartki, pieczarki umyć i ewentualnie obrać. Ponadziewać przygotowane składniki na patyczki do szaszłyków.

Wymieszać składniki sosu. Nałożyć pędzelkiem na szaszłyki.

Szaszłyki zgrillować lub upiec w piekarniku. Wybrałam tę drugą opcję - piekły się pół godziny w 200 stopniach. Na blasze obok upiekły się ziemniaczki widoczne w tle zdjęcia.



24 sierpnia 2011

Tajski kurczak z bazylią

Stałam się całkiem niedawno szczęśliwą posiadaczką książki pt. "Łatwa kuchnia tajska", zatem przygotujcie się, że w najbliższym czasie pojawi się tu trochę tajszczyzny.

Na pierwszy ogień poszedł ten kurczak, bo jedyne co z dziwnych tajskich rzeczy musiałam do niego dokupić to sos rybny.

Składniki:

  • 450 g mięsa z udek kurczaka
  • szalotka
  • 4 ząbki czosnku
  • 3 papryczki chili
  • 2 łyżki sosu rybnego
  • 2 łyżeczki ciemnego sosu sojowego
  • 2 łyżeczki cukru
  • 2 łyżki oleju
  • garść świeżych liści bazylii
Mięso pokroić na kawałki o długości ok. 2,5 cm. Szalotkę pokroić na cienkie plasterki, czosnek grubo posiekać. Chilli oczyścić z pestek i pokroić na paseczki.
Mocno rozgrzać woka i wlać 1 łyżkę oleju. Następnie wrzucić kurczaka i smażyć na dużym ogniu mieszając 8 minut. Wyjąć mięso i odsączyć.
Na rozgrzanego woka wlać drugą łyżkę oleju, a następnie szalotkę i czosnek. Smażyć 3 minuty ciągle mieszając. Dodać z powrotem mięso i dorzucić chilli, sosy oraz cukier. Smażyć kolejne 8 minut nie zapominając o mieszaniu. Tuż przed podaniem dodać liście bazylii.

Ja podałam tę potrawę na talerzu brązowego ryżu.



Ten przepis dołączam do kulinarnej wyprawy Ireny i Andrzeja

7 listopada 2010

Smalec

Gotujemy po polsku!Oto moja trzecia potrawa przygotowana w ramach akcji Gotujemy po polsku! organizowanej wraz z serwisem zPierwszegoTłoczenia.pl. Było obiadowo, było też deserowo, teraz czas na kolacyjno-śniadaniowo.

Przepis na smalec do smarowania chleba zasadniczo dostałam od swojej mamy. Zasadniczo, bo mama najczęściej robi go z pieczarkami a moja druga połówka ma jakiś wrodzony wstręt do grzybów. W związku z tym przepis musiałam nieco przerobić.

Składniki:
  • 250 g słoniny
  • 100 g podgardla
  • 3 cebule
Słoninę pokroić w kosteczkę i długo (bardzo długo, tzn. nawet kilka godzin) wytapiać na bardzo małym ogniu. Kiedy już pozostanie nam tylko płynny tłuszcz i wysuszone skwarki, dodać do tego posiekane drobno podgardle i z niego też wytopić co się da. Cebule posiekać i pod koniec dodać do wszystkiego. Gdy cebulka się ładnie zrumieni można smalec zdjąć z ognia i wlać do miski lub słoika. Odstawić na kilka godzin, aby stężał. Nie należy w tym czasie wkładać do lodówki, bo zrobi się twardy i trudny do smarowania. I tyle.

6 września 2010

Sałatka na lato (kończące się)

Reaktywacja Baru sałatkowego u Peli bardzo mnie ucieszyła. Kiedy Bar powstał  miałam nadzieję podciągnąć się nieco w sałatkach, które obok zup są moją piętą achillesową. To nie tak, że mi sałatki nie wychodzą. Jak już się za nie wezmę to zazwyczaj się udają. Ale nie czuję ich. Nie umiem wymyślić od zera sałatki z tego co mam. Jakoś to nie moja bajka. Na razie!
Nowa edycja Baru podoba mi się jeszcze bardziej, bo zmusza do myślenia i kreatywności. Pela podaje tylko "co" a każdy uczestnik wymyśla "ile" i "jak".
Zabawa w komponowaniem sałatki z zadanych składników była przednia. Tutaj jest zaproszenie do zabawy wraz ze spisem składników. Trochę w tych składnikach pozmieniałam, ale niedużo. Wypadł olej, bo nie był potrzebny i majonez, bo miałam ochotę na coś lżejszego.

Składniki:
  •  250 g piersi z kurczaka
  • 4 morele
  • 150 g zielonych winogron
  • 50 g selera naciowego (1-2 łodyżki)
  • 4 liście sałaty lodowej
  • pół łyżeczki curry
  • sól, pieprz
Składniki na sos:
  • 3 łyżki jogurtu
  • łyżeczka soku z cytryny
  • pół łyżeczki miodu
  • łyżeczka curry
  • sól, pieprz
Kurczaka umyć, oczyścić i pokroić w centymetrowe plastry. Natrzeć solą, pieprzem oraz curry i zgrillować. (Ja użyłam do tego patelni grillującej. Ponieważ kurczaka grillowałam a nie smażyłam to z przepisu wyleciał olej.) Po ostudzeniu plastry pokroić w kostkę. Owoce umyć. Morele przekroić na pół, wyjąć pestki. Powstałe połówki pokroić w ćwiartki (czyli tworzymy moreloósemki). Winogrona ciąć na połówki. Selera umyć i pokroić w cienkie słupki. Sałatę porwać. Wymieszać wszystkie owoce i warzywa. Składniki na sos wymieszać i gotowym sosem polewać sałatkę tuż przed jedzeniem.


A oto wersja dla Maleństwa (bez sosu i mięsa)

21 sierpnia 2010

Pieczony schab z papryką

Nie mam dużego doświadczenia w pieczeniu mięs, ale coraz bardziej doceniam ten sposób ich przygotowania. Wymaga tak mało wysiłku...

Składniki:
  • ok. 1 kg schabu
  • 4 ząbki czosnku
  • ćwierć dużej czerwonej papryki
  • sól, pieprz, majeranek
  • łyżka oleju
Schab umyć, natrzeć solą (małą ilością) i pieprzem. Posypać majerankiem. Ząbki czosnku obrać, paprykę oczyścić i pokroić w paseczki. Ponacinać mięso i w utworzone kieszonki wepchnąć czosnek i część papryki. Wepchnąć głęboko, bo jak będzie na wierzchu to się spali, tak jak to widać na załączonym obrazku.
Włożyć mięso do rękawa do pieczenia i podlać olejem. Obok ułożyć tę paprykę, która nie zmieściła się do środka.  Rękaw pozwiązywać z obu końców i koniecznie przekłuć w paru miejscach. Chyba, że chcemy mieć w piekarniku bombę schabową. Piec 2 godziny w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C. Do upieczonego mięsa podać wytworzony sos "własny" z pieczonymi papryczkami.


Potrawa ta powstała z okazji akcji "Paprykujemy...". Chyba gdybym nie miała świadomości, że właśnie trwa ta akcja to bym nie wpadła na pomysł dołożenia do środka papryki.

Następnym razem paprykę, którą położyłam obok pokroję dużo drobniej i może dodam tam też trochę posiekanego czosnku, aby wzbogacić smak sosu.

17 sierpnia 2010

Gyros w picie a la... Biedronka

Tak, jest mi wstyd. Skorzystałam z gotowców. I z przepisu z oferty Biedronki. No nie, za to mi nie wstyd, źródło jak źródło. A ja, wbrew głównemu nurtowi lubię kupować w Biedronce i nie wstydzę się tego. Owszem, są rzeczy, które są tam marnej jakości. Ale te po prostu omijam i kupuję gdzie indziej. A o gotowcach wypowiedziałam się już w komentarzu do posta Peli pt. "Czasami korzysta się z gotowca". Ja korzystam bardzo, bardzo rzadko. Ale i ja czasem popełniam ten grzech.
No to do rzeczy. Użyte gotowce to chlebek pita i "gyros z kurczaka". Użyty przepis jak zwykle pozmieniałam i dopasowałam do własnych potrzeb i posiadanych składników. Zwłaszcza sos jest bardzo mało podobny do tego z przepisu, chyba tylko liczba ząbków czosnku się zgadza.

Składniki:
  • 6 chlebków pita
  • ok. 400 g "gyrosu z kurczaka" lub po prostu rozdrobionego pieczonego kurczaka
  • 1 sałata lodowa (w oryginale była kapusta pekińska, ale akurat jej w najbliższym sklepie nie było i okazało się, że sałata lodowa też się nadaje i do tego całość wyszła bardziej wiosenno-letnia)
  • 2 cebule
  • 6 ogórków konserwowych
  • pół czerwonej papryki (to mój wymysł, bardzo udany)
  • pół kubka jogurtu
  • pół kubka śmietany
  • 5 ząbków czosnku
  • 2 łyżki pikantnego sosu chilli
  • ostra papryka w proszku
  • pół łyżeczki kuminu
  • sól, pieprz
Najpierw należy przygotować "sałatkę". Sałatę porwać na kawałeczki (lodowa jest świetna, bo łatwo się łamie). Ogórki pokroić w kostkę, cebulę w piórka a paprykę w paseczki. Wymieszać wszystkie te rośliny.

Z jogurtu, śmietany, posiekanego czosnku, chilli i przypraw zrobić sos przez wymieszanie.

Mięso podsmażyć.

Pity podgrzewać w tosterze przez ok. 2 minuty, po czym rozkrawać i napychać warstwami. Na dół mięso, polać je sosem i dopchnąć sałatką. I zajadać.




O ile z gotowego chlebka pita pewnie jeszcze kiedyś skorzystam, to ten "gyros" raczej już u mnie nie zagości. Równie dobre byłoby po dodaniu upieczonego mięsa kurczaka z przyprawami. A pracy by nie było dużo więcej.

A z tej oferty Biedronki jeszcze przynajmniej dwa przepisy mnie kuszą aby je zrobić.



Podobne smaki:

16 sierpnia 2010

Kurkumowy indyk z marchewką i kuskusem

To potrawa z mojego żelaznego repertuaru, aż dziw, że jeszcze jej tutaj nie było. Przepis wzięłam dawno temu z internetu (chyba z onetu, o ile dobrze pamiętam) i w oryginale nazywał się "Kurczak po arabsku". Nie wiem na ile jest to naprawdę arabski przepis, w dodatku nie zawsze robię to z kurczaka, więc bez żalu pożegnałam się z tą nazwą. Tym razem było z indykiem.
Składniki:
  • ok. 600 g piersi z kurczaka lub z indyka
  • 2-3 cebule
  • 3 duże marchewki
  • szklanka wrzątku
  • kurkuma (bardzo dużo), papryka w proszku (dość dużo), imbir (trochę), cynamon (szczypta), sól i pieprz (jak kto lubi)
  • łyżka mąki kukurydzianej
Cebulę pokroić w piórka i podsmażyć. Ptaka pokroić w kostkę i smażyć razem z cebulą. Marchewkę pokroić w plasterki i gdy mięso będzie już z wierzchu podsmażone (tzn. białe) to dodać ją do smażących się rzeczy. Zalać wrzątkiem i dodać przyprawy. Dusić 15-20 minut. Pod koniec dodać mąkę rozrobioną w niewielkiej ilości zimnej wody. Podawać z kuskusem. Próbowałam kiedyś z ryżem i to nie było to. Tylko kuskus.


Podobne smaki:

15 sierpnia 2010

Leczo z cukinią

Cukinię odkryłam dopiero kilka lat temu, kiedy "wżeniłam się" w rodzinę z działką, na której to warzywo jest uprawiane w dość dużych ilościach. Inna sprawa, że wcześniej rzadko coś gotowałam. W końcu jak się mieszka z rodzicami...

Najczęściej gdy robię coś z cukinii to albo zazwyczaj jest to cukinia faszerowana albo leczo. (Piernik cukiniowy cały czas czeka, aż się za niego wezmę.) I to właśnie leczo jest dla mnie królem potraw z cukinii. Po prostu uwielbiam takie ajntopfy! A najlepsze w nich jest to, że za każdym razem wychodzą trochę inne. Bo proporcje składników i nawet ich rodzaje traktuję bardzo niefrasobliwie. Tym razem były mniej więcej takie:

Składniki:
  • 3 małe cukinie
  • 2 czerwone papryki (bo takie akurat miałam)
  • pęto kiełbasy
  • 6 pomidorów
  • 4 cebule 
  • 1 ostra papryczka
  • kilka ząbków czosnku
  • sól, pieprz, papryka w proszku (najlepiej ostra sesesese)
 Kiełbasę pokroić w półplasterki i podsmażyć. Cebulę pokroić w piórka i teżpodsmażyć. O ile kiełbasę smażę na osobnej patelni, to cebulę już w docelowym garze. Jak jednogarnkowo to jednogarnkowo! Pomidory sparzyć, obrać, pokroić jakkolwiek i dodać do cebuli. Jakkolwiek, bo mają się rozciapić i kształtu krojenia i tak nie będzie widać. Papryki i papryczkę oczyścić i pokroić w paseczki a następnie dodać do pomidorów i cebuli. Dusić aż do rozciapania pomidorów, a w międzyczasie obrać i pokroić cukinię w kostkę. Dodać cukinię i dusić aż cukinia będzie miękka, ale nie rozciapana. Bo właśnie po to dodajemy cukinię prawie pod koniec, aby była jędrna i al dente.  Na kilka minut przed końcem dodać kiełbasę i drobno posiekany czosnek. A potem zjadać, najlepiej z chlebem. Czasem, gdy chcę aby leczo było jeszcze bardziej pożywne pod koniec dodaję kilka ziemniaków, uprzednio ugotowanych w mundurkach i obranych. Ale tym razem to ominęłam.


Ten przepis, choć absolutnie nieoryginalny, zgłaszam do udziału w Cukiniowym sierpniu 2010. Ale co tam, nie przesadzajmy z tą pogonią za oryginalnością.

30 kwietnia 2010

Słodkokwaśny kurczak z ananasem

Tą potrawą dołączam się do Peli i jej podróży do Chin. Przepis pochodzi z książki "Smak tropików (Kuchnie Pacyfiku)" autorstwa Biruty Markuzy. W książce tej wśród kuchni różnych wyspiarskich krajów i obok kuchni indyjskiej jest też przedstawiona kuchnia chińska. Podana tam oryginalna nazwa potrawy to Tim Shin Boloh, niestety nie ma informacji z jakiej części Chin ona pochodzi.

Składniki
  • 500 g mięsa z kurczaka
  • 2 jajka
  • łyżka sosu sojowego
  • 3 łyżki maki
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka cukru
  • łyżka oleju 
  • 0,75 szklanki wody
  • 0,75 szklanki octu owocowego
  • 0,5 szklanki cukru
  • puszka ananasa
  • łyżka mąki kukurydzianej
  • sól
Kurczaka pokroić w podłużne kawałki, posypać solą, pieprzem i cukrem. Oblać sosem sojowym i obtaczać w mące i roztrzepanych jajkach. Smażyć na rozgrzanym oleju przez 2,5 minuty. Wyjąć i odsączyć z tłuszczu.
W rondelku rozgrzać olej, dodać do niego wodę, cukier i ocet i zagotować. Odcedzić ananasa z zalewy i dodać do sosu. Mąkę kukurydzianą rozrobić w kilku łyżkach zimnej wody i też dodać. Mieszając podgrzewać aż sos zgęstnieje, dodać kurczaka i chwilę pogotować.



Pierwsze wrażenie miałam raczej negatywne, bo sos wyszedł mi przesadnie octowy. Podejrzewam, że autorka książki miała na myśli ocet o innym stężeniu niż ja miałam. Niestety nic o tym nie ma tam napisane. Dygresja: przed napisaniem tego akapitu sprawdziłam, czy to aby na pewno autorka a nie autor, bo imię takie nietypowe, że nie zdziwiłaby mnie męska płeć. Koniec dygresji.

Natomiast Główny Degustator orzekł, że bardzo mu smakuje i jest fajnie orzeźwiające. Bałam się co powie, bo wiem, że nie lubi mięsa na słodko, a to takie zdecydowanie jest. Widać ocet wystarczająco przyćmił cukier.

8 marca 2010

Zupa wielowarzywna z kapustą pekińską i kurczakiem

Oto całkowicie spontaniczna zupa. Spontan z okazji akcji "Przedwiośnie ... i jaka zupa?" oraz z okazji zalegających w lodówce zapasów kapusty pekińskiej. Skład zupy improwizowany, typu "na winie".

Składniki:
  • główka kapusty pekińskiej
  • 2 udka z kurczaka
  • 300 g mrożonki wielowarzywnej (skład typu marchewka, por, kalafior, fasolka szparagowa)
  • 3 ziemniaki
  • liść laurowy, kilka ziarenek ziela angielskiego, kilka ziarenek pieprzu
  • sól, pieprz, mielona papryka
 Udka obrać z mięsa i uzyskane mięso pokroić w kostkę. Kości wraz z przyległościami zalać 1,5 litra zimnej wody, dodać liść laurowy, ziele i pieprz, zagotować i gotować pół godziny. Kostki mięsa krótko podsmażyć na dość dużym ogniu. Gotowy wywar zlać odcedzając kości i przyprawy. Do wywaru wsypać mrożonkę i gotować kilka minut. Ziemniaki obrać i pokroić w kosteczkę, kapustę opłukać i pokroić w paski. Do wywaru i warzyw dorzucić ziemniaki, kapustę i kurczaka. Gotować 15 minut, pod koniec posolić, popieprzyć i popaprykować do smaku.