Zupa jabłkowo-chlebowa, czyli Apfelbrotsuppe. Zrobiłam tę zupę z kilku powodów. Po pierwsze z okazji
III Letniego Festiwalu Zupy. Po drugie, bo przypadkiem znalazłam ten przepis przeglądając książkę "Volks-Kochbuch", ściągniętą z Amazona głównie dlatego, że była za darmo. Po trzecie, bo mój główny konsument nagle oświadczył, że lubi zupy owocowe (czym mnie bardzo zaskoczył).
Pierwszy raz robiłam coś z przepisu po niemiecku, ale nie było trudno. I pierwszy raz z e-booka.
Książka, z której korzystałam pochodzi z 1905 roku, ma pełen tytuł "Volks-Kochbuch für Schule, Fortbildungsschule und Haus" i pod tytułem adnotację, że została napisana z inicjatywy cesarzowej Fryderykowej (o ile dobrze zrozumiałam te zawiłości w tytułowaniu). Ciekawostka, ale chyba mogę uznać, że przepisy z tej książki prezentują potrawy klasycznej kuchni niemieckiej.
Składniki
- 100 g starego chleba
- szczypta soli
- 2 starte goździki
- 40 g cukru
- 4 średnie jabłka lub obierki (ach, ta niemiecka oszczędność)
- litr wody
Chleb namoczyć w wodzie. Jabłka, pulpę chlebową, goździki, sól i cukier zagotować, następnie przetrzeć przez sito (ja leniwie zmiksowałam) jeszcze raz podgrzać i podawać.
Ponieważ autorka książki proponuje użycie obierków to nie przejmowałam się obieraniem i jedyne co zrobiłam z jabłkami to umycie i wycięcie gniazd nasiennych. No bo chyba niemieckość potrawy nie ma polegać na spożywaniu kwasu, nomen omen, pruskiego...
Zupa ma nieciekawy kolor (pewnie przez użycie razowego chleba), ale nawet jest smaczna. Może bardziej na jesień niż na lato, ale tegoroczne lato mało letnie jest, więc chyba z czystym sumieniem mogę uznać, że potrawa spełnia założenia
Letniego Festiwalu Zupy.