Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty

27 czerwca 2013

Wegańskie ciasteczka marchwiowe

Dzisiaj razem z Panna Malwinną, Maggie,  Siaśką, Bartoldzikiem, Martynosią i Mirabelką przygotowywaliśmy coś wegańskiego. Ja zdecydowałam się zrobić z tej okazji ciasteczka.
Przy pieczeniu tych ciasteczek wykorzystałam przepis znaleziony u Edysi. Trochę go zmodyfikowałam i dzięki temu moje ciasteczka stały się wegańskie, bo w oryginale nie były.

Składniki:
  • 200 g oleju
  • 100 g marchewki startej na drobnej tarce
  • 2 szklanki mąki, ja dałam pół na pół mąkę pszenną razową i pszenną zwykłą
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/3 szklanki cukru
Wymieszać wszystkie składniki i wykładać masę na papier do pieczenia, formując bardzo płaskie ciasteczka. Piec 10-15 minut w 180 stopniach. 

Substrat i produkt:


21 listopada 2012

Kladdkaka - szwedzkie ciasto czekoladowe

Dzisiaj na zakończenie akcji Kuchnia skandynawska w kilka blogerek przygotowywałyśmy słodkie skandynawskie wypieki. Oto nasz skład:
Ja zdecydowałam się na szwedzkie ciasto czekoladowe - Kladdkaka.

A oto skład wypieku:
Składniki:
  • 125 g masła
  • 2 jajka
  • 220 g cukru
  • 4 czubate łyżeczki kakao
  • 120 g mąki
Masło roztopić i ostudzić. Jajka z cukrem ubić na gładką masę. Dodać kakao i mąkę i delikatnie zmiksować. Na koniec dodać masło i wymieszać. Wlać w natłuszczoną małą tortownicę. Piec ok. pół godziny w 150 stopniach C.



Ciasto jest ciekawe. Na zewnątrz chrupiące, w środku wilgotne. No i czekoladowe. A mnie ochota na czekoladę jak nie chciała przejść, tak nadal nie chce.

25 października 2012

Sernik dyniowy

Ten przepis wyszperałam na blogu Every Cake You Bake przeglądając podsumowanie Festiwalu Dyni  z 2008 roku. Trochę go uprościłam, tzn. zamiast robienia spodu po prostu wyłożyłam formę herbatnikami. No i zrobiłam podwójną porcję, bo z braku tortownicy użyłam dużej blachy do ciasta. A zatem – tak ten sernik wygląda w moim wykonaniu.

Składniki:
  • kilogram dyni
  • 300 g cukru
  • łyżeczka cynamonu
  • pół łyżeczki mielonego imbiru
  • ćwierć łyżeczki utłuczonych goździków
  • ćwierć łyżeczki utartej gałki muszkatołowej
  • pół łyżeczki soli
  • 1 kg kremowego serka
  • 6 jaj
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • paczka pełnoziarnistych herbatników
Składniki na polewę:
  • 400 g kwaśnej śmietany
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 100 g cukru
Dynię obrać, odpestkować i pokroić na niedużą kostkę. Włożyć do garnka, delikatnie podlać wodą i rozgotować. Dokończyć dzieła zniszczenia blenderem, ostudzić. Powinny wyjść z tego ok. dwie szklanki pulpy dyniowej.
Cukier wymieszać z przyprawami i solą. W dużej misie utrzeć serek, powoli dodawać przyprawny cukier. Ciągle ucierając dodawać pojedynczo jajka. Na koniec dodać pulpę i cukier waniliowy.
Formę natłuścić i wyłożyć herbatnikami. Wlać ciasto. Na dolnej półce piekarnika umieścić naczynie z wodą, aby sernik w czasie pieczenia nie wysechł (ma być wilgotny!). Piec pół godziny w 180°C a następnie 10-20 minut w 165°C (raczej 20 niż 10). Wymieszać składniki polewy, rozsmarować na cieście i zapiekać jeszcze 10 minut, aż się zetnie. Ja zapiekałam dużo dłużej i wyszedł mi przyrumieniony wierzch. Po wyjęciu z pieca ostudzić w formie. Przed podaniem schłodzić w lodówce.


Rzadko robię serniki, właściwie tylko jak jest jakaś okazja. Tym razem też oczywiście była i to taka, że ho! ho!.
A tak się też zdarzyło, że wraz z naszą wspólnie gotującą grupą (tym razem w składzie: Maggie, Mopsik, Wiera, Ja, Panna Malwinna, Tomek, Kasia, Siaśka, Bartoldzik i Mirabelka) na dzisiaj zaplanowaliśmy wspólne dyniowe pieczenie.

2 września 2012

Ciasto śliwkowo-orzechowe

Dzisiaj nadeszło pierwsze z wrześniowych wspólnych gotowań. Tym razem wraz z Panną Malwinną, Maggie i Gin robiłyśmy ciasto według tego przepisu.

Składniki:
  • 175 g masla + odrobina do natluszczenia formy 
  • 175 g cukru (powinien być trzcinowy, jasny muscovado, ale poskąpiłam i robiłam na burakach)
  • 3 jajka 
  • 175 g maki 
  • łyżeczka proszku do pieczenia 
  • ćwierć łyżeczki sody oczyszczonej 
  • 175 g zmielonych orzechow laskowych (ja użyłam drobno posiekanych, przez co kawałki były większe i lepiej wyczuwalne w cieście)  + 2 łyżki całych do posypania
  • 500 g śliwek
  • 50 g posiekanej gorzkiej czekolady 70%
Ciasto robiłam trochę „po mojemu”, z pominięciem miksera, ale efekt końcowy powinien być podobny jak w oryginale.
Masło utrzeć z cukrem na gładką masę. Dodać jajka i wymieszać. Mąkę wymieszać z proszkiem i sodą a następnie ze zmielonymi orzechami. Dodać do masy i dokładnie wymieszać. Śliwki umyć, odpestkować, odłożyć kilka do dekoracji (w oryginale 4, u mnie 6) a resztę posiekać. Dodać do masy czekoladę i posiekane śliwki, wymieszać. Nałożyć do natłuszczonej formy. W przepisie była zalecana okrągła o średnicy 20 cm. Ja takiej nie posiadam, więc spróbowałam zrobić w kamionkowym naczyniu do amerykańskiego pie'a, które jest większe, ale bardziej płaskie. Piec 45 minut w 180 stopniach C. Wiem, że inne blogerki musiały piec godzinę, żeby było dobre. Mnie te trzy kwadranse wystarczyły. Przed podaniem można posypać cukrem pudrem albo posmarować konfiturą porzeczkową lub śliwkową.

Ciasto jest ciężkie i wilgotne, ale spotkało się z wielkim entuzjazmem domowników. Nic dziwnego - jest pyszne. I nawet grzecznie zmieściło się w formie. Jak widać na załączonym obrazku.


15 marca 2012

Japońskie ciasteczka z imbirem

Dzisiejsze wspólne pieczenie odbyło się według tego przepisu w następującym gronie: Maggie, Mirabelka, Michał, Król, Mopsik, Dobromiła (czyli ja) oraz Panna Malwinna.

Ja tym razem przy przygotowywaniu miałam małą przygodę. Byłam w ferworze tworzenia, piekarnik już się grzał i nagle okazało się, że nie mam białej mąki. Pierwszy taki przypadek od... od zawsze. Na szczęście z szafce uśmiechała się do mnie mąka pszenna razowa i w efekcie, zupełnie przypadkiem, stworzyłam alternatywną, zdrowszą wersję tych ciasteczek. Ponieważ jednak mąka razowa ma inną konsystencję to musiałam jej dodać więcej, bo ciasto było dużo za bardzo wilgotne. Dokładnie nie wiem ile, bo sypałam w trakcie wygniatania aż do momentu uzyskania satysfakcjonującego ciasta.

Składniki:
  • 70 g masła w temperaturze pokojowej
  • 85 g cukru
  • szczypta soli
  • 150 g białej mąki lub (150 g + tyle ile się wgniecie w trakcie wygniatania) mąki razowej 
  • 2 łyżki zimnej wody
  • 3 łyżki startego, odciśniętego imbiru
  • sezam do posypania
Masło z cukrem i solą zmiksować. (Ja utarłam pałką w makutrze). Dodać mąkę, domiksować, dolać wodę, dołożyć imbir i zagnieść. W tym momencie dosypywałam dodatkową mąkę. Zwałkować do grubości pół cm, najlepiej między dwoma arkuszami papieru do pieczenia. (Ja chyba zrobiłam nieco cieńsze) Wycinać kółka (użyłam dużego kieliszka do wódki), wyłożyć na papier do pieczenia i udekorować sezamem. Ja sezam lekko wciskałam w ciasto i trzyma się dobrze.
Piec 10 minut w temperaturze 175 stopni.


Ciasteczka są mocno imbirowe, ale mnie i moim degustatorom to odpowiada.
Przepis oczywiście uczestniczy w akcji Kuchnia japońska.

12 lutego 2012

Torta - egipskie ciasto jogurtowe

Dawno nie prezentowałam żadnego ciasta. A to dlatego, że w tym zakresie rzadko wypróbowuję nowe przepisy. Tym razem zdecydowałam się na coś nowego, a to przy okazji przeglądania książki Nile Style: Egyptian Cuisine and Culture... pod kątem przepisów do akcji arabskiej Panny Malwinny. To ciasto jest tam polecane jako dodatek do śniadania, jedzonego przed wschodem słońca w czasie ramadanu. Trochę przerobiłam przepis na „po mojemu”, ale dotyczy to szczegółów przygotowywania, które moim zdaniem nie wpłynęły na efekt końcowy. Np. zamiast ubijać całe jajka i dodawać do ubitego masła z cukrem, najpierw utarłam masło, cukier i żółtka a potem dodałam ubite białka.

Składniki
  • kostka masła w temperaturze pokojowej
  • szklanka cukru
  • skórka starta z 1 pomarańczy
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 4 duże jajka
  • pół kubka jogurtu typu greckiego
  • 1,75 szklanki niebielonej mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
Utrzeć masło z cukrem, dodać żółtka i utrzeć na lekką gładką masę. Dodać skórkę z pomarańczy i ekstrakt waniliowy. Ubić białka na sztywną pianę, dodawać do utartej masy w czterech porcjach. Po dodaniu każdej porcji ubić połączoną całość na gładką, puszystą masę. Następnie dodać jogurt i wymieszać. Mąkę i proszek przesiać i dodać do masy. Dokładnie wymieszać.
Nałożyć do natłuszczonej i umączonej keksówki (w książce piszą, że ma mieć 10 cali długości)
Piec w temperaturze 175°C przez 40-45 minut (do suchego patyczka). Po wyjęciu z pieca pozostawić w formie do ostygnięcia. Pokroić w 2,5-centymetrowe plastry.



Ciasto jest lekkie i puszyste, ale smakuje bardzo swojsko. Po smaku nie zgadłabym, że pochodzi z egzotycznego kraju.

Ciasto uczestniczy w akcjach
II Festiwal Kuchni Arabskiej Ciasta ŚwiataZ Widelcem przez Afrykę, Australię i Oceanię

30 listopada 2011

Ciasto cytrynowe, które zniszczyłoby reputację panny Kornelii

Dzisiaj jest 137 rocznica urodzin Lucy Maud Montgomery. Na taką okazję dobrze było, w ramach akcji 100 lat z Lucy Maud, przygotować jakieś ciasto...

Dzisiejsze ciasto było inspirowane poniższym fragmentem.
Otóż to, stół panny Kornelii jęczał, a co najmniej trzeszczał. Nie uwierzyłaby pani, że można tyle rzeczy napiec dla dwojga ludzi. Były tam wszystkie gatunki ciast i pasztetów. Nie było tylko ciasta cytrynowego. Powiedziała, że przed dziesięciu laty otrzymała nagrodę za tort cytrynowy, że mogłaby stracić raz nabytą w tym kierunku opinię.
L.M. Montgomery „Wymarzony dom Ani”

No cóż, spróbowałam zrobić ciasto cytrynowe, ale mój wytwór na pewno nie dostałby nagrody na wystawie. Po pierwsze nie wygląda perfekcyjnie. Po drugie co prawda jest smaczny, ale tutaj też można by jeszcze popracować, żeby dojść do ideału. Na pewno panna Kornelia by się nim nie chwaliła.

Przepis pochodzi z książki “Dessert and Salads” Gesine Lemcke, ale jest nieco zmodyfikowany. Za pierwszym razem zrobiłam dokładnie według przepisu i wyszło upiornie słodkie. Ponieważ przy puddingu ryżowym miałam ten sam problem, to podejrzewam, że książka jest pisana na bardzo amerykański gust i wszędzie trzeba ilość cukru dzielić przez dwa. Tak też zrobiłam za drugim razem.

Składniki:
  • 3 żółtka
  • sok i starta skórka z jednej cytryny
  • pół łyżki masła
  • szklanka mąki
  • ćwierć łyżeczki soli
  • ćwierć szklanki lodowatej wody
  • pół szklanki smalcu
  • 1 jajko
  • pół szklanki cukru
  • 1 białko
  • 2 łyżki bułki tartej
Żółtka dokładnie utrzeć. Dodać skórkę i sok i wymieszać. W małym rondelku roztopić masło, dodać cytrynowe żółtka i podgrzewać mieszając aż do kremowej konsystencji. Zdjąć z ognia.
Przesiać mąkę i sól do dużej miski, dodać smalec i drobno posiekać nożem. Dodać wodę i nadal nożem wymieszać na gładką, dość rzadką masę. Wyłożyć na posypaną mąką stolnicę i wyrabiać nożem kilka minut. Podzielić ciasto na dwie nierówne części. Mniejszą część odłożyć, a większą cienko rozwałkować.
Ostudzone żółtka wymieszać z jajkiem i cukrem.
Płytką formę na placek przykryć rozwałkowaną warstwą ciasta. Z białka ubić pianę i posmarować nią spód, po czym posypać bułką tartą. Na to wyłożyć cytrynowe nadzienie. Rozwałkować drugą część ciasta i przykryć nią całość. Piec w temperaturze 170-180 stopni C, aż będzie lekko brązowawe.


Akcja 100 lat z Lucy Maud trwa jeszcze kilka dni (do niedzieli włącznie). Nieustannie zapraszam do współuczestnictwa w niej. Przypominam, że nie trzeba szukać oryginalnych przepisów - wszystko jest naszą interpretacją. A nawet jeśli wybrany cytat już był przez kogoś wykorzystany, to też nie ma problemu - nie jest powiedziane, że cytaty nie mogą się dublować. Zwłaszcza, że jest kilka miejsc w tych książkach, które mocno zapadają w pamięć i aż proszą się o wykorzystanie. I część z nich już została „użyta” w tej akcji - przeze mnie, lub przez inne blogerki. Nic nie szkodzi. 

27 listopada 2011

Ciasteczka z malinami boleśnie zaostrzające apetyt

Dziewczęta ze szkoły w Avonlea miały zwyczaj składać razem przyniesione śniadania, a gdyby która z nich odważyła się sama lub nawet wspólnie z najlepszą przyjaciółką zjeść trzy ciastka z malinami, napiętnowano by ją jako wstrętnego sobka. A przecież trzy ciasteczka, podzielone pomiędzy dziesięć dziewczynek, mogły jedynie boleśnie zaostrzyć apetyt.
L.M. Montgomery „Ania z Zielonego Wzgórza”

Tym razem można powiedzieć, że poszłam na łatwiznę, bo wykorzystałam gotowy przepis z „Książki kucharskiej Ani z Zielonego Wzgórza” autorstwa wnuczki L.M. Mongomery – Kate Macdonald.

Składniki na ciasto:

  • szklanka mąki
  • łyżka cukru
  • ćwierć łyżeczki soli
  • 6 łyżek masła 
  • 1 żółtko
  • łyżka wody
  • łyżka soku z cytryny
Składniki na nadzienie:
  • 300 g malin (mogą być mrożone)
  • 3 łyżki mąki kukurydzianej
  • ćwierć  szklanki wody
  • 3/4 szklanki cukru
Jeśli mamy mrożone maliny (a o tej porze roku tylko takie nam zostają), należy je najpierw rozmrozić.
Przesiać mąkę do dużej miski. Dodać cukier i sól i wymieszać. Wszystkie mieszania przy robieniu ciasta mają być robione za pomocą widelca. Dodać masło i posiekać nożem. W książce proponują odmierzanie „metodą wodną”, tzn. odlanie z odmierzonej ilości wody 6 łyżek i uzupełnienie tego masłem tak, aby wody i masła było tyle co samej wody na początku. Ja te metodę zastosowałam za pierwszym razem, ale teraz już mi się nie chce i normalnie odmierzam masło łyżką. Wymieszać osobno żółtko, łyżkę wody i sok cytrynowy. Następnie wlać to do ciasta. Mieszać tak długo, aż ciasto będzie się formować w kulę. Odrywać małe kawałki ciasta i wylepiać nimi natłuszczone foremki. Ja używam formy do muffinek i wylepiam tylko dno i troszeczkę nad nim. Przygotowane spody ciasteczek włożyć do lodówki.
Gdy ciasto się chłodzi dokładnie wymieszać w garnku mąkę kukurydzianą z wodą (tym razem nie widelcem tylko drewnianą łyżką) dodać cukier i maliny. Wymieszać. Gotować ok. 10-15 minut – w tym czasie masa powinna zgęstnieć. Ostudzić.
Do foremek nakładać nadzienie tak, aby dochodziło do 2/3 wysokości ciasta.
Piec 10 minut w 220 stopniach a następnie 15 minut w 180 stopniach C. Wyjąć z piekarnika i odstawić na 15 minut w foremkach po czym już definitywnie wyjąć ciasteczka.



Jak to dobrze, że współcześnie mamy mrożonki. Ania mogła jeść takie ciasteczka tylko w sezonie na maliny.

Przepis oczywiście uczestniczy w akcji

13 listopada 2011

Ciasto dyniowe z orzechami

Ten przepis pochodzi z książki o potrawach z dyni z serii Gooseberry Patch. Pierwszy raz zrobiłam je, gdy szukałam pomysłów co zrobić z wnętrzem dyniowego potwora, wyrżniętego ku uciesze dziecka. Nie jest to przepis z gatunku jednorazowych - to ciasto jest uzależniające i do tego znika w zastraszającym tempie i zaraz trzeba robić kolejną porcję.

Składniki:
  • 3 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka soli
  • 3,5 łyżeczki cynamonu
  • 4 jajka
  • 2 szklanki cukru
  • 1,5 szklanki oleju
  • 425 gramowa puszka dyni (tak było w oryginalnym przepisie, ja wzięłam zmieloną surową, myślę, że rozgotowana pulpa dyniowa będzie też dobra)
  • szklanka posiekanych orzechów włoskich
Wymieszać mąkę, proszek, sodę, sól i cynamon. W dużej misce ubić jajka, cały czas ubijając stopniowo dodawać cukier, aż nie ubije się sztywna piana. Dodać olej mieszając lub dalej ubijając, następnie suche składniki i dynię (kończąc suchymi). Dodać orzechy i wymieszać. Piec w natłuszczonej formie (w oryginale była to forma przypominającą polską formę na babkę ze spiralnymi żłobieniami, mam taką i spróbowałam w niej zrobić, ale moim zdaniem w keksówce wychodzi lepiej). Piec około godziny w 180 stopniach C (do suchego patyczka). Po wyjęciu z pieca na 10 minut zostawić w formie, następnie wyjąć z formy. Przed podaniem można posypać cukrem pudrem (nie stosuję, bo ciasto jest wystarczająco słodkie).


Przepis wstawiam z okazji Orzechowego tygodnia.

7 listopada 2010

Ciasto polskie z rodzynkami i kruszonką

Gotujemy po polsku!
Oto moja druga propozycja do zabawy Gotujemy po polsku! pod patronatem zPierwszegoTłoczenia.pl. Tym razem będzie na słodko.

Czytałam kiedyś, że ciasto drożdżowe jest od tak dawna w polskiej kuchni i jest dla niej tak charakterystyczne, że dawniej w języku francuskim było ono nazywane ciastem polskim. Dzisiaj upiekłam więc ciasto polskie z rodzynkami i kruszonką, czyli zwykłego drożdżowca.

Składniki:
  • 0,5 kg mąki pszennej
  • 50 g świeżych drożdży
  • 3/4 szklanki mleka
  • pół szklanki cukru
  • małe opakowanie cukru pudru
  • 5 jajek
  • 75 g roztopionego i ostudzonego masła
  • szklanka rodzynek
Składniki na kruszonkę
  •  25 g roztopionego i ostudzonego masła
  • mąka
  • cukier
 Uwaga na początek - wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej!

Z drożdży, mleka, szczypty mąki i szczypty cukru zrobić zaczyn. Odstawić na ok. 20 minut.

Po tym czasie wsypać mąkę do miski, dolać zaczyn i dodać pozostałe składniki, wymieszać i wyrobić. Odstawić w ciepłe miejsce aby podwoiło swoją objętość (zazwyczaj zabiera to około godziny).

Nagrzać piekarnik na 180 stopni. Formę natłuścić. Rodzynki sparzyć, odcedzić, obsypać mąką. Dodać je do ciasta i jeszcze raz wyrobić. Dobrze wyrobione ciasto drożdżowe charakteryzuje się tym, że przestaje kleić się do rąk. Wyłożyć ciasto na blachę. Zrobić kruszonkę, tzn. do masła dosypywać mąkę i cukier aż będzie się ładnie kruszyć (ja to robię na oko). Posypać kruszonką ciasto. Piec ok. 45 minut.

12 września 2010

Pierwszy tort

Ten tort był pierwszy z kilku powodów. Po pierwsze, to pierwszy tort jaki przygotowałam. Po drugie, to pierwszy tort urodzinowy mojego synka. Tak czy inaczej był wyjątkowy.

Przygotowałam go tak, aby nie bać się i dać jubilatowi do spróbowania. Przede wszystkim zrobiłam specjalny biszkopt bez proszku do pieczenia i z małą ilością cukru. Opierałam się na przepisie na biszkopt z morelami ze strony Przepisy kulinarne dla niemowląt. Ale tak naprawdę to mogłam sama go wymyśleć, bo biszkopt jak biszkopt, dużo do wykombinowania to nie ma. Poza tym zamiast kremu było tylko trochę bitej śmietany bez cukru. A do ozdoby owoce. O dziwo, mimo że takie zdrowe, to wyszło nawet smaczne.

Składniki na biszkopt
  • 5 jajek
  • szklanka mąki
  • pół szklanki cukru
Jajka umyć, oddzielić żółtka od białek. Białka ubić na gęstą pianę, dodać cukier i nadal ubijać. Dodać żółtka i delikatnie wymieszać trzepaczką. Powoli dodawać przesianą mąkę i mieszać. Wylać do natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia formy. Piec 15 minut w 180 stopniach.

Ja piekłam w prostokątnej formie. Gdy mój biszkopt wystygł podzieliłam go na pół i z każdej połówki wycięłam kształt lokomotywy. Spód posmarowałam bitą śmietaną i wyłożyłam połówkami winogron i owocami borówki amerykańskiej. Na to nałożyłam górną część, posmarowałam resztą śmietany i udekorowałam połówkami winogron i brzoskwinią pociętą na plastry.


Sto lat Maluszku!

9 stycznia 2010

Muffinki earl grey

Przepis na te muffiny wzięłam od Magdocentrycznej, ale krążył on po sieci już wcześniej. Nie ma się co dziwić bo to bardzo fajny przepis i smaczne muffinki.

Składniki:
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2/3 szklanki cukru pudru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • łyżka herbaty earl grey (zmielonej)
  • posiekana tabliczka białej czekolady
  • 115 g masła
  • 1/2 szklanki maślanki (lub 3/4 szklanki kwaśnej śmietany)
  • 2 duże jajka
  • łyżeczka ekstraktu z wanilli
Masło roztopić i ostudzić. Wymieszać ze sobą mąkę, cukier puder, proszek, sodę, sól, herbatę i czekoladę. W drugiej misce wymieszać mokre składniki - masło, maślankę, jaja i ekstrakt. Następnie wlać mokre do suchych i wymieszać łyżką.

Przełożyć do foremek wyłożonych papilotkami. Piec ok. 20 minut w temperaturze 200 stopni. Wierzch muffinek ma być złotawy. Po upieczeniu pozostawić w foremkach na pięć minut a potem ostudzić.


Posted by Picasa

Zobacz też:

15 listopada 2009

Placek miodowy z gruszkami i orzechami

Rzutem na taśmę udało mi się coś przygotować na tegoroczny Orzechowy Tydzień. W zeszłym roku z tej okazji upiekłam ciasto orzechowo-czekoladowe. W tym roku też było ciasto - wariacja na temat placka z owocami, który jest najczęściej przeze mnie przygotowywanym ciastem. Dzięki zamianie części cukru na miód ciasto zupełnie zmieniło swój smak i moim zdaniem dobrze współgra z gruszkami i orzechami.

Składniki:
  • 400 g mąki
  • 200 g masła
  • 150 g miodu
  • 100 g cukru
  • 4 jajka
  • małe opakowanie proszku do pieczenia
  • 1 kg gruszek
  • 50 g łuskanych orzechów włoskich
Masło utrzeć z miodem i cukrem. Dodać żółtka i dalej ucierać. Białka ubić, mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia. Wymieszać wszystko razem na jednolitą masę i wyłożyć do natłuszczonej formy. Gruszki obrać, wyciąć gniazda, podzielić na ćwiartki i układać na cieście. Pomiędzy gruszkami poutykać orzechy. Piec ok 40 minut w temperaturze 180 stopni. 


10 października 2009

Rolada jabłkowa

 Dzisiejszy przepis na ciasto (bez nadzienia) pochodzi z książki "Rok w kuchni". Dostałam ją na urodziny i w końcu dzisiaj znalazłam chwilę, aby coś z niej wyprodukować. Ogólnie książka (a właściwie książki, bo składa się z dwóch części) bardzo mi się podoba i coś podejrzewam, że to nie będzie ostatni przepis jaki z niej wykorzystam.

Składniki:
  • 5 jajek
  • 150 g cukru
  • 100 g mąki
  • mus jabłkowy na nadzienie
  • tłuszcz do nasmarowania pergaminu
  • cukier puder do dekoracji
Rozdzielić jajka na żółtka oraz białka i z białek ubić pianę. Pod koniec ubijania dodać cukier i dalej ubijać. Do piany dodać żółtka i wymieszać trzepaczką. Następnie dodać przesianą mąkę i delikatnie wymieszać. Ciasto wyłożyć na natłuszczony pergamin w prostokątnej blasze. Piec kwadrans w temperaturze 180 stopni.
Po upieczeniu gorące ciasto przełożyć na wysypaną cukrem pudrem ściereczkę i zwinąć w ciasny rulon (razem ze ściereczką). Po wystygnięciu rozwinąć ciasto, wyjąć ściereczkę, nałożyć nadzienie i z powrotem zawinąć. Na koniec posypać cukrem pudrem.

8 sierpnia 2009

Ciasteczka z agrestem

Przy okazji robienia lodów agrestowych odkryłam, że agrest to owoc, który jest w Polsce traktowany po macoszemu. I mam na to kolejne dowody. Dostałam następną porcję agrestu (chyba już ostatnią w tym roku) i pomyślałam, że zrobię z nią ciasteczka. I nie mogłam znaleźć żadnego ciekawego przepisu po polsku. Bo na wszystkich stronach były praktycznie tylko dwa rodzaje ciast z agrestem - albo pleśniak, albo ciasteczka z bezami. Nie przepadam ani za pleśniakiem, ani za bezami, więc absolutnie nie byłam usatysfakcjonowana poszukiwaniami. W końcu stwierdziłam, że czas sprawdzić jak jest agrest po angielsku i zacząć dalsze poszukiwania na obcojęzycznych blogach.
No i oto efekt: ciasteczka z agrestem (w oryginale gooseberry thumbprint cookies).

Składniki na ciasto:
  • 450 ml mąki
  • 100 ml cukru (następnym razem dam nieco mniej, bo ciasto na mój gust było trochę za słodkie)
  • 200 g masła
  • proszek do pieczenia
  • cukier waniliowy
Składniki na nadzienie:
  • ok. pół litra agrestu
  • łyżka cukru
  • łyżka wody
Zamiast takiego nadzienia można dać dżem agrestowy (tak było w oryginale).

Agrest przebrać i oczyścić, posypać cukrem i podlać wodą. Gotować do miękkości. Lekko ostudzić i zmiksować lub przetrzeć.
Masło utrzeć z cukrem, dodać mąkę i pozostałe składniki. Zagnieść ciasto. Z ciasta odrywać po kawałeczku (powinno ich być 30, mnie wyszło ponad 40), formować kuleczki i robić palcem wgłębienie. Do wgłębienia nakładać nadzienie lub dżem. Piec ok. 15 minut w 175 stopniach.


Proszę się nie dziwić kolorowi nadzienia na zdjęciu. To nie były problemy z balansem bieli w aparacie tylko efekt wmieszania się kilku owoców czerwonego agrestu. Zielone nie miały szans w walce na kolory.

PS Nareszcie udało mi się stworzyć coś, co nie pasuje do żadnej aktualnej akcji blogowej. ;-)

11 listopada 2008

Ciasto orzechowo-czekoladowe

Składniki na ciasto:
  • 70 g łuskanych orzechów włoskich
  • 40 g łuskanych orzechów laskowych
  • 2/3 tabliczki czekolady (ok. 65 g)
  • 200 g masła
  • 150 g cukru
  • 200 g mąki
  • 4 jajka
  • szczypta soli
  • opakowanie cukru waniliowego
  • pół opakowania proszku do pieczenia
Składniki na polewę:
  • tabliczka gorzkiej czekolady
  • orzechy do posypania
Orzechy do ciasta zemleć w maszynce. Czekoladę rozdrobnić. Ja strugałam nożem wióry a to co się nie chciało zestrugać kroiłam na malutkie kawałeczki.





Utrzeć masło z cukrem. Ucierając dodawać żółtka, cukier waniliowy, sól. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia. Ubić pianę z białek. Delikatnie połączyć wszystkie składniki.


Piec około godziny w temperaturze 180 stopni.
Gdy ostygnie polać roztopioną czekoladą i posypać pokrojonymi orzechami. I gotowe.