26 sierpnia 2011

Niemiecka zupa jabłkowo-chlebowa

Zupa jabłkowo-chlebowa, czyli Apfelbrotsuppe. Zrobiłam tę zupę z kilku powodów. Po pierwsze z okazji III Letniego Festiwalu Zupy. Po drugie, bo przypadkiem znalazłam ten przepis przeglądając książkę "Volks-Kochbuch", ściągniętą z Amazona głównie dlatego, że była za darmo. Po trzecie, bo mój główny konsument nagle oświadczył, że lubi zupy owocowe (czym mnie bardzo zaskoczył).

Pierwszy raz robiłam coś z przepisu po niemiecku, ale nie było trudno. I pierwszy raz z e-booka.
Książka, z której korzystałam pochodzi z 1905 roku, ma pełen tytuł "Volks-Kochbuch für Schule, Fortbildungsschule und Haus" i pod tytułem adnotację, że została napisana z inicjatywy cesarzowej Fryderykowej (o ile dobrze zrozumiałam te zawiłości w tytułowaniu). Ciekawostka, ale chyba mogę uznać, że przepisy z tej książki prezentują potrawy klasycznej kuchni niemieckiej.

Składniki

  • 100 g starego chleba
  • szczypta soli
  • 2 starte goździki
  • 40 g cukru
  • 4 średnie jabłka lub obierki (ach, ta niemiecka oszczędność)
  • litr wody
Chleb namoczyć w wodzie. Jabłka, pulpę chlebową, goździki, sól i cukier zagotować, następnie przetrzeć przez sito (ja leniwie zmiksowałam) jeszcze raz podgrzać i podawać.
Ponieważ autorka książki proponuje użycie obierków to nie przejmowałam się obieraniem i jedyne co zrobiłam z jabłkami to umycie i wycięcie gniazd nasiennych. No bo chyba niemieckość potrawy nie ma polegać na spożywaniu kwasu, nomen omen, pruskiego...


Zupa ma nieciekawy kolor (pewnie przez użycie razowego chleba), ale nawet jest smaczna. Może bardziej na jesień niż na lato, ale tegoroczne lato mało letnie jest, więc chyba z czystym sumieniem mogę uznać, że potrawa spełnia założenia Letniego Festiwalu Zupy.

5 komentarzy:

grazyna pisze...

Ciekawa ta zupa,zapamiętam ja na czas obfitości jabłek a może nawet skuszę się jesienią :)
A książka ciekawa, szkoda,że nie znam niemieckiego...

vanilla pisze...

jestem pod wrażeniem, i strasznie ciekawa smaku tej zupy. Nie wiem czy sama ją przygotuję, ale to tylko z tego powodu, że lokator mógłby się krzywić. Kolor nieciekawy? Absolutnie nie! :)

AiShinigami pisze...

...jednym słowem, taki kompot z chlebkiem?... No, to może być całkiem smaczne, ale pewnie bardziej jeśli dodać np. chlebek cynamonowy? xD

A co tam, wypróbuję w oryginale! (akurat mam trochę starego pszeniczniaka)^^

Pozdrawiam serdecznie,
AiS

Dobromiła pisze...

Ale dzisiaj błyskawicznie komentujecie, super!

Grazyno, książka zapowiada się bardzo ciekawie, ale całej jej nie przejrzałam, bo zupy są pierwszym rozdziałem, a że jest alfabetycznie, to ta była w ogóle pierwszym przepisem.

Vanillo, mnie się ten szarobury nie podobał. Ale za to podczas gotowania pachnie bardzo ładnie - jabłkami i goździkami. Lokator nie powinien marudzić.

AiShinigami, chlebek cynamonowy mógłby dać ciekawy efekt, bo pasowałby do tych goździków.

Karmel-itka. pisze...

pierwszy raz spotykam się z jabłkową zupą, na dodatek na chlebie!
hm, intrygująca.